środa, 28 października 2015

Przetestuj za darmo dowolny żel DOVE #Dove #testujdove

Witajcie, 
Dziś mam informację dla dziewczyn i chłopaków :) Zwlekałam trochę z publikacją tego posta do czasu aż przekonam się, jak to w praktyce działa. Tak w zupełnym skrócie - kupujecie dowolny żel pod prysznic Dove o dowolnej pojemności i cenie. Testujecie go, skanujecie paragon i wypełniacie ankietę oraz wpisujecie dokończenie zdania "Przetestowałam/em Dove i..." I to wszystko. Po ok. 10 dniach roboczych dostajecie zwrot kasy na Wasze konto. Ja paragon zarejestrowałam 19.10., a zwrot pieniędzy już dzisiaj (28.10) jest na moim koncie. Produkty biorące udział w promocji możecie zobaczyć tutaj:

(w poszczególnych zakładkach znajdziecie też  m.in regulamin oraz formularz zgłoszeniowy)

Co ważne - zwrot kosztów wynosi maksymalnie 17,89 zł (tzn. żel może kosztować więcej, ale zwrotu dostaniecie tylko 17,89 zł) Pula nagród 10 000 sztuk. Według fanpage'a facebookowego Dove jeszcze nie przekroczono połowy puli nagród gwarantowanych.

Weźmiecie udział w akcji? 

wtorek, 27 października 2015

CelluOFF Cellulit suplement diety efekty po miesiącu stosowania pierwsze efekty

Tabletki na cellulit? Z pewnością wiele z Was słyszało o takich preparatach. Ci, którzy śledzą mojego bloga, wiedzą, że niedawno rozpoczęłam testowanie suplementu CelluOFF (dla przypomnienia, możecie zajrzeć TU) Jak się czuję po miesiącu stosowania preparatu i czy widać już efekty?
Zapraszam do krótkiej lektury:



Suplement CelluOFF zaczęłam testować  tuż po otrzymaniu przesyłki - codziennie po śniadaniu przyjmuję jedną kapsułkę. Oczywiście nie zmieniłam znacznie swojego aktywnego trybu życia. Co prawda przez ostatnie 2 tygodnie trochę mniej biegałam (musiałam się zregenerować po przebiegnięciu poznańskiego maratonu), ale powoli wracam do formy i za kolejne 2 tygodnie biegnę kolejny półmaraton w tym roku.
Ale do rzeczy... kapsułki CelluOFF, pomimo swojej wielkości są bardzo łatwe do połknięcia. Stosując je nie zauważyłam żadnych skutków ubocznych. Czuję się identycznie jak przed początkiem kuracji. Nic nie wpłynęło na pogorszenie mojego samopoczucia. Nie oglądam codziennie swoich miejsc dotkniętych cellulitem w lustrze, dzięki czemu, po czasie, lepiej widać efekty, które są... dość zadowalające. Naprawdę tego się nie spodziewałam. Dopiero po miesiącu kuracji obejrzałam w lustrze problematyczne  miejsca i wydaje mi się, że stały się gładsze, bardziej sprężyste... no po prostu ładniejsze! I mimo, że do ideału jeszcze trochę brakuje, jestem dobrej myśli i nie mogę się doczekać efektów po kolejnym miesiącu stosowania suplementu CelluOFF...


wtorek, 20 października 2015

Streetcom ‪#‎CheeriosOats‬ ‪#‎ChrupkiePlatkiOwsiane‬ udział w kolejnej kampanii

Wreszcie na jesień coś się ruszyło... 
Pojawiło się trochę ciekawych konkursów, kampanii...
M.in po raz kolejny dostałam się do kampanii Streetcom. Tym razem wraz z moimi bliskimi, przyjaciółmi i znajomymi będziemy testować płatki owsiane Cheerios Oats. 
Tak wygląda moja paczka ambasadorki:


6 dużych opakowań płatków (2 rodzaje - jedne z cynamonem, drugie bez dodatków)


do tego małe opakowania na płatki dla znajomych, kolorowe ulotki i naklejki do zamknięcia paczuszek dla znajomych. 




Czas rozpocząć testowanie i raportowanie :) 

Lubicie płatki? 

Jeśli chcecie, tak jak ja, brać udział w tego typu kampaniach, zapraszam -> Kliknijcie TU

niedziela, 11 października 2015

Jestem Maratończykiem #poznanmaraton #maraton #debiut

Kochani...
Dziś będzie znowu o bieganiu. Tak bardzo się ekscytuję, że nie mogłam się powstrzymać i muszę Wam o tym napisać. Dawno nie byłam z siebie tak zadowolona i dumna. To, czego dzisiaj dokonałam, wydawało mi się "Everestem" moich marzeń, ale dziś wiem, że chcę więcej! :-)

Przebiegłam po raz pierwszy MARATON
Prawdziwy, najprawdziwszy, całe 42,195 km...
(źródło: http://poznan.wyborcza.pl/poznan/1,36001,18140527,16__PKO_Poznan_Maraton__nowa_trasa__Pokazujemy_ja.html)

Jery jak ja siebie za to uwielbiam :P :P :P Jeśli kiedyś czytaliście moje wpisy na temat biegania, na pewno wiecie, że od dłuższego czasu przygotowywałam się do tego wyzwania. Było ciężko. Były wzloty i upadki. Nogi niosły mnie jak dzika za szyszką, po czym następnego dnia kopytkowałam jak przeciążony osiołek :P  Do pierwszego półmaratonu za bardzo się nie przygotowywałam. Po prostu wydłużałam dłuższe wybiegania i bez problemu przebiegłam ponad 21 km, a w tym roku przebiegłam już trzy wielkopolskie półmaratony (Półmaraton w Poznaniu, Grodzisku Wlkp. i Pile) oraz Forest Run na dystansie 23 km w pięknym Wielkopolskim Parku Narodowym. Wiedziałam, że z "królem", czyli jak od królewskiego dystansu nazywa się maraton, nie ma żartów. Na poznański maraton zapisałam się już w maju. Wtedy wydawało mi się, że mam tyyyyle czasu, żeby potrenować. Nagle wróciłam z urlopu i był już lipiec. Gorączkowo szukałam w internecie planu treningowego, który da mi szansę, by przebiec maraton. Wybrałam taką drogę trochę na skróty- bardzo intensywny plan 12-tygodniowy, zakładający 4 treningi w tygodniu. Odbiło się to na moim życiu rodzinnym, towarzyskim, nerwach i ogólnym samopoczuciu. Ostatnie tygodnie trenowałam już "na oparach energii", ale wmawiałam sobie, że trening musi zostać odbyty. Od ostatniego poniedziałku biegałam już zdecydowanie mniej. Postawiłam, jak w wielu poradnikach, książkach artykułach, na relaks. Moje dwa najdłuższe treningi do dzisiaj trwały ok 3 godzin - w tym czasie przebiegłam 30 km. Dziś miałam do pokonania ponad 42. Udało się! I to bez większego wysiłku, bez "ściany", którą sporo maratończyków miewa między 28-35 km. Ściana to podła bestia... po prostu odcina prąd i masz ochotę zakończyć swój bieg. Dziś u mnie nic takiego nie miało miejsca. No może na ostatnich 2km czułam się jakbym miała zamiast stóp dwie kule ognia. Ale biegłam przed siebie, kibice nieśli. Było cudownie. Dziś zostałam maratończykiem. I chociaż podczas treningów wiele razy wizualizowałam sobie moment wbiegania na metę i (już wtedy) się wzruszałam... łzy pociekły mi na 38 km, gdy wiedziałam już, że dam radę i po przekroczeniu mety, gdy widziałam wzruszoną moją całą rodzinkę :-) Jestem maratończykiem, ale jakoś jeszcze się nim nie czuję. Cieszę się ze swojego sukcesu, ale momentami mam wrażenie, że nic takiego nie dokonałam. Chociaż jak czytam sms-y, wiadomości, maile z gratulacjami... chyba było dobrze.Po prostu miałam tę odwagę by stanąć na starcie i nie zwolnić prawie na chwilę na trasie pojawiając się na mecie z czasem netto 4:11;18 (celowałam w 4:15:00 :P)
W głowie już krążą pomysły na kolejne starty. Kocham bieganie! Znowu. :-)

Poniżej kilka fotek od mojego mężusia i mojej siostry i jej chłopaka (to wyjątkowi kibice, którzy zerwali się za mną do biegu, chociaż kilkadziesiąt, kilkaset metrów... mieć takich kibiców to skarb) A mój mąż przejechał ze mną prawie całą trasę rowerem dając wsparcie duchowe i będąc kompanem do podzielenia się chociażby informacją, że już 1/3 dystansu za nami :P

(głupawka przed wyjściem z domu - foto by mąż :P )
(macham do Was na trasie - foto by mąż)
(biegnę w stronę...mety -foto by mąż)

(tuż przed 38 km, po przebiegnięciu przez INEA STADION - foto by mąż)
("przeleciałam metę" :P - foto by Sławek)
 (medale - foto by Sławek)
  (medale - foto by Sławek)
 (medale - foto by Sławek)

(gratulacje - zasłużył na nie każdy, kto miał odwagę, by pojawić się na starcie - foto by Siorka)

(szczęśliwa ja na mecie...marzenie z dzieciństwa się spełniło - foto by Siorka)




wtorek, 6 października 2015

Always Grono Ambasadorów Everydayme Nowe Always Ultra

Witajcie!
Niedawno zostałam ambasadorką marki Always w ramach projektu Grona Ambasadorów Everydayme. 
Moja paczka ambasadorska wyglądała tak:



Otrzymałam do użytku własnego oraz przekazania do testów znajomym następujące produkty:
- podpaski Always Ultra Super Plus
- podpaski Always Ultra Night
- podpaski Ultra Sensitive Super
- niebieskie saszetki do spakowania próbek
-ulotki


Oprócz tego do przeprowadzenia testu chłonności (jak w reklamie :-)) dostałam podpaski Always Classic, saszetki z płynem i bibułki.


A tak wyglądały wszystkie saszetki, jakie miałam do przekazania znajomym dziewczynom: 


Podczas kilku spotkań, wykonałam z dziewczynami test chłonności

Poniżej krótka fotorelacja z jednego z takich testów:

Po lewej stronie mamy podpaskę Always Classic, po prawej podpaska Always Ultra z formułą żelową :)


na środek podpasek Always Classic i Always Ultra wylewamy po jednej saszetce płynu, czekamy 3 minuty i ...


przecinamy każdą podpaskę na pół, ściskamy ją...


w przypadku podpaski Always Classic, jak widzicie, trochę płynu wydostało się na zewnątrz...


w przypadku podpasek Always Ultra, nie wydostała się żadna kropla płynu...
A to za sprawą tego, że wewnątrz podpaski płyn zmienia się w żel... Możecie to zobaczyć na poniższym zdjęciu (można powiększyć)


Według producenta, wkład podpasek Always Ultra zawiera chłonną substancję żelującą, która zatrzymuje wilgoć w środku. Setki kanalików w kształcie litery V, znajdujące się w powłoczce podpaski, skutecznie odprowadzają wilgoć do środka i zatrzymują ją wewnątrz wkładu, który wchłania 10 razy tyle płynu, ile sam waży. Chłonna substancja żelująca natychmiast wchłania wilgoć i zamienia ją w żel, dzięki czemu nic nie wydostaje się na zewnątrz w żadnej pozycji - nawet do góry nogami.  (źródło: przewodnik ambasadorki)
Może nie testowałam podpasek w pozycji do góry nogami ;-) ale podczas aktywności fizycznej miałam okazję. Wszystko w porządku i to najlepszym! Bez przykrych niespodzianek. 
Rozmawiając z dziewczynami podczas trwania projektu, póki co, otrzymałam tylko pozytywne opinie i rekomendacje. Sama jestem również bardzo zadowolona z podpasek Always Ultra, a szczególnie z wariantu Night. Jeszcze mnie nie zawiodły i liczę, że tak już zostanie.

Używałyście podpasek Always Ultra? Może bierzecie udział w projekcie?
Jakie są Wasze wrażenia?