wtorek, 12 kwietnia 2016

Farba do włosów Garnier Naturals NOWOŚĆ Garnier N8


Wiosna prawie w pełni ;) Postanowiłam coś zmienić w swoim wyglądzie i zacząć od włosów. Chciałam je nieco rozjaśnić. Dodatkowo odcień Sahara 7.31 farby Prodigy trochę już mi się znudził. 
Szukałam i szukałam, aż w końcu do koszyka wrzuciłam farbę Garnier Color Naturals N8, czyli naturalny jasny blond. Zapraszam Was na stronę producenta, gdzie możecie zobaczyć, jaki efekt powinna dać koloryzacja tą farbą: KLIK. Spójrzcie też na zdjęcie pudełka zrobione przeze mnie: 






Jak widać na poniższych zdjęciach, przed farbowaniem,  miałam spory odrost (około centymetra). Kolor był już porządnie "sprany", powyłaziły złociste refleksy... no i przy przedziałku widać trochę siwych włosów, za to przy skroniach było ich całe mnóstwo!




Czas zabrać się do pracy:


W pudełku znajdziecie krem koloryzujący, mleczko utleniające, odżywkę, rękawiczki i oczywiście instrukcję. Warto przygotować sobie niemetalową miseczkę, grzebień i pędzel. 

Standardowo mieszamy krem koloryzujący z mleczkiem utleniającym i nakładamy mieszankę na włosy.
Farba miesza się bez problemu, ale zapach... zapach nie należy do najprzyjemniejszych. Prodigy czy Preference od L'oreal tak nie śmierdziały. Nawet mój mąż zwrócił na to uwagę. No, ale nic... farbujemy, czekamy ok. pół godzinki i zmywamy. Następnie odżywka, 2 minuty no i ja zawsze myję później włosy. Muszę przyznać, że po koloryzacji tą farbą moje włosy były genialne w dotyku - gładkie, miękkie, "śliskie", super! Ich mycie było prawdziwą przyjemnością! Pozostało czekanie na efekt końcowy. Już po rozczesaniu włosów wiedziałam, że nieco się rozjaśniły. 


Odrost został ładnie pokryty, nie ma chamskiego odcięcia koloru od reszty włosów, tylko łagodne przejście do nieco ciemniejszej partii włosów (wcześniej farbowanych). Mimo wszystko odrost jest trochę jaśniejszy, ale nie przeszkadza mi to, przy kolejnym farbowaniu powinno być jeszcze lepiej.



Włosy są ogólnie tylko trochę jaśniejsze...


Siwe włosy zostały ładnie pokryte, kolor nie jest jednolity i wyglądałby bardzo naturalnie... no właśnie... wyglądałby...


gdyby nie za duża ilość złocistych refleksów. Mam wrażenie, że moje włosy są złotą "żarówą", szczególnie na czubku głowy, a na pudełku taki ładny wpadający w popielaty blond kolor...



Wiadomo, że kolor z kartonika na naszych włosach nigdy nie wyjdzie, ale serio za dużo jest tych złotych refleksów. Może po kilku myciach sytuacja się zmieni, ale póki co, to jedyna poważna wada tej farby. 

Jeśli chodzi o zalety - jest niedroga (bez promocji kosztuje 15,99 zł w Rossmannie), ma optymalną konsystencję, nie ścieka z głowy, odżywka naprawdę pielęgnuje włosy aż po same końcówki - nie mam wrażenia "spalonych", sztywnych, szorstkich włosów, jest wręcz przeciwnie - wydają się gładkie, zadbane i zdrowsze niż przed koloryzacją. 

Co prawda chciałam uzyskać nieco jaśniejszy kolor i jest on tylko trochę jaśniejszy niż mój wyjściowy. Zdaję sobie jednak sprawę, że regularnie farbowane włosy będą inaczej reagowały na farbę niż te farbowane po raz pierwszy. Mój mąż jednak stwierdził, że chyba z kolorem nic się nie zmieniło. Ja widzę drobną różnicę. Może i dobrze, że jest ona taka dyskretna, kto wie czy faktycznie jestem gotowa na większą zmianę ;-) 

Przepraszam Was za jakość zdjęć, robiłam je telefonem. Zarówno zdjęcia przed koloryzacją i po niej były robione w tym samym pomieszczeniu i oświetleniu (sztucznym).

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

ŁAGODNA EMULSJA MICELARNA EMOLIUM TESTOWANIE OPINIE RECENZJA

Witajcie,
Dziś mam dla Was recenzję łagodnej emulsji micelarnej Emolium. Miałam okazję przetestować ją dzięki wizaz.pl.



Opis produktu
Substancje aktywne łagodnej emulsji micelarnej Emolium:
- Moisturizing Factor (zawierający składniki NMF w tym mocznik)
- olej winogronowy
- pantenol
- wyciąg z alg
- alantoina
Łagodna emulsja micelarna Emolium nie zawiera: parabenów, mydła, SLS, SLES
Przebadana okulistycznie i dermatologicznie. Do stosowania z wodą lub bez wody z wacikiem
Skład: Aqua, Glycereth-7, Caprylate/Caprate, Cetearyl Alcohol, Polyacrylate-13, Vitis Vinifera Seed Oil, Allantoin, Panthenol, Glycerin, Undaria Pinnatifida Extract, Sodium PCA, Glucose, Glycine, Lysine, Sodium Cocoamphoacetate, Urea, Lactic Acid, Glutamic Acid, Polysorbate 20, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Propylene Glycol, Polyisobutene, Sorbitan Isostearate, Sodium Hydroxymethylglycinate, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Pantolactone, Disodium EDTA, Citric Acid.
Łagodna emulsja micelarna Emolium jest zalecana do codziennego oczyszczania skóry suchej, wrażliwej i atopowej. Dzięki zawartości miceli i optymalnemu składowi skutecznie i delikatnie oczyszcza twarz i okolice oczu. Skutecznie usuwa makijaż. Nie narusza bariery lipidowej dzięki czemu nie powoduje podrażnień. Zawartość 5 składników nawilżających sprawia, że po zastosowaniu skóra jest skutecznie oczyszczona, ukojona i gładka, a jej bariera lipidowa – nienaruszona. Jedyna z Moisturizing Factor , który zawiera naturalnie występujące w skórze składniki poprawiające właściwe funkcjonowanie i poziom nawilżenia skóry.

(źródło: http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt,80052,emolium-lagodna-emulsja-micelarna.html)


Pierwszy raz miałam do czynienia z tego typu kosmetykiem. Do tej pory używałam płynów micelarnych, mleczka do demakijażu, toników... Ten kosmetyk to emulsja. Czym się różni?
Z pewnością konsystencją. Dla mnie to coś pomiędzy tymi wszystkimi kosmetykami. Takie mleczko do demakijażu rozcieńczone z tonikiem lub płynem micelarnym.

Emulsja micelarna Emolium to kosmetyk z rodziny emolientów.

Czym jest emolient? 
Emolienty to kosmetyki, które natłuszczają skórę, utrzymując optymalne nawilżenie. Po ich nałożeniu możemy poczuć specyficzną, nieco tłustawą warstwę, która dość szybko się wchłania pozostawiając uczucie kojącego nawilżenia. Ta tłustawa warstwa blokuje parowanie z powierzchni skóry, zatrzymując tym samym procesy "wysuszania" skóry. Czasem trzeba usunąć nadmiar emolientu wodą lub wacikiem. Skóra po jego zastosowaniu staje się bardzo gładka i przyjemna w dotyku. Z pewnością nazwa Emolium ściśle wiąże się z emolientami ;) Oczywiście nie było to zbyt odkrywcze :-) 


Moja opinia:
Kosmetyk znajduje się w dość poręcznej plastikowej buteleczce, z której łatwo się go dozuje (mogłaby być jednak trochę bardziej poręczna) . Konsystencja emulsji jest dość rzadka, przez co trzeba uważać, by nie wycisnąć jej za dużo. Jest bardzo wydajna. Używam jej codziennie, szczególnie wieczorem w celu usunięcia resztek makijażu i zanieczyszczeń  z twarzy. Ma bezwonną formułę, co bardzo mi pasuje. Jeśli chodzi o działanie, jest naprawdę bardzo dobra. Szybko rozprawia się z makijażem i zanieczyszczeniami, nie pozostawia uczucia ściągnięcia. Początkowo, po użyciu emulsji, skóra wydaje się faktycznie lekko tłustawa i lepka.  Na opakowaniu napisano, by nadmiar usunąć wacikiem lub wodą, jednak nie zawsze muszę ten nadmiar usuwać. Czasem po prostu wszystko dobrze się wchłania. Może po prostu nakładam idealną ilość tego kosmetyku? Emulsja doskonale nawilża skórę, koi ją, nie powoduje podrażnień, szczypania. Spokojnie można jej użyć do demakijażu oczu. Moje są bardzo wrażliwe i nie tolerują wszystkich preparatów. Ten wyjątkowo się sprawdził. 
Trochę odstraszać może cena ok. 25-30 zł/ opakowanie 250 ml
Doszłam jednak do wniosku, że czasem warto zainwestować w dobry, wydajny kosmetyk, niż kupić kilka zdecydowanie mniej trafionych. 









piątek, 1 kwietnia 2016

Nowy blog!!!! Uwaga!

Cześć,

Bardzo spodobało mi się pisanie dla Was relacji z moich górskich wędrówek. Jednak ich treść nie do końca pasowała do całości tego bloga. Nie chciałam poprzestać na tych dwóch relacjach, bo w głowie mam jeszcze sporo wspomnień i pomysłów, dlatego zapraszam Was na mojego drugiego bloga:


Tu przenoszę całą tematykę dotyczącą podróży, górskich wędrówek oraz biegania. Dwa podróżnicze wpisy się dublują, ale nie chciałam ich kasować z Fabryki Opinii. Jeśli szukacie inspiracji na niedrogie krótkie lub dłuższe wypady, zapraszam do obserwowania. Już niedługo pojawią się tam wpisy z moich letnich tras i wycieczek. 

Fabryka Opinii pozostaje taka, jaka jest :)