środa, 25 września 2013

Astor nawilżająca szminka w kredce Soft Sensation Lipcolor Butter Nawilżająca pomadka do ust w pisaku

Dziś przedstawiam Wam także nowość, którą wygrałam w konkursie na facebooku. To innowacyjna szminka Astor. Jak reklamuje ją producent - 3 w 1-  szminka, balsam oraz błyszczyk (kolor + nawilżenie + połysk).
Pierwsze wrażenie - ładne eleganckie opakowaniez szerszą zatyczką (boję się, że może się zsuwać w torebce, na razie nie było jednak z tym problemu). Zapach - piękny, lekko waniliowy. Kształt tradycyjnej szminki.




Aplikacja kosmetyku jest czystą przyjemnością. Łatwo się go rozprowadza i równomiernie nakłada się go na usta. Moja szminka jest w odcieniu 009 Bumt Rose i jestem tym kolorkiem zachwycona. 

Oto moje usta bez szminki:


a tak wyglądają po jej nałożeniu:


Usta stały się pełniejsze, błyszczące (chociaż nie tak mozno jak po nałożeniu zwykłego błyszczyka)  i dobrze nawilżone. Mimo, że kolor na ustach nie wytrzymał zjedzenia przeze mnie obiadu, mam wrażenie, że usta są lepiej nawilżone i przyjemniejsze w dotyku. Usta się nie kleją i wyglądają naprawdę ładnie.  Z pewnością wezmę tę szminkę ze sobą na wesele koleżanki. Jeśli będę mieć jeszcze jakieś spostrzeżenia, na pewno się z Wami podzielę. 

cena ok. 25 zł

Miss Selene Mini Lakier do paznokci

Ostatnio dostałam od szwagierki błękitny lakier do paznokci Selene, ja kupiłam jej wówczas fioletowy ;) Wcześniej wybrałam jeszcze odcień czarny tego lakieru z delikatnym brokatowym akcentem w kolorze granatowym. Dopiero niedawno miałam okazję wypóbować oba lakiery.

Błękit urzekł mnie już dawno, a czerń miała być przeznaczona na wesele koleżanki, jednak po głębszym namyśle, stwierdziłam, że na wesele ten kolor nie będzie zbyt odpowiedni.
Błękitnego lakieru na paznokciach nie zdążyłam sfotografować, bo musiałam go szybko zmyć. Wyglądał cudownie, ale utrzymał się tylko 1 dzień pomimo zastosowania utwardzacza UV Eveline. Masakra :(
Wczoraj pomalowałam paznokcie czernią z granatowymi refleksami:





Kolor również bardzo przypadł mi do gustu, tym bardziej, że osobiście wolę na paznokciach mieć ciemne lakiery. Nałożyłam dwie warstwy, po nich utwardzacz z Eveline i niestety lakier nie wyschnął dobrze zanim położyłam się spać, a paznokcie malowałam dobre 1,5 godziny przed spaniem.Utwardzacz sprawił wrażenie, że w świetle dziennym lakier ten wygląda bardziejna granatowy niż czarny, ale i ten efekt bardzo mi się podoba. Szkoda tylko, że od czubków paznokci zaczyna się już łuszczyć :(
Spróbuję jeszcze pomalować w weekend jednym z nich paznokcie u stóp i zobaczymy jak wówczas się sprawdzi.



Ostatecznie lakier oceniam na db- (tylko ze względu na kolorki i cenę)

Cena 2,99 zł/5ml

A jak wyglądają Wasze odczucia dotyczące tych lakierów?

wtorek, 24 września 2013

poniedziałek, 23 września 2013

Przeprowadzka

Dawno mnie tu nie było... Musicie wybaczyć, ale ostatnie dwa tygodnie to były chyba najcięższe dwa tygodnie w moim życiu. Pomimo urlopu, pracowałam z mężem w pocie czoła. Wykańczaliśmy nasze pierwsze mieszkanko. Szlifowanie okien, malowanie,wprowadzanie się do kuchni, pakowanie w kartony i rozpakowywanie. Mycie, szorowanie, sprzątanie... tak mijały mi ostatnie dni. A ile jeszcze przed nami! ;) Na szczęście jesteśmy już po parapetówce i emocje opadły. Możemy wreszcie zwolnić tempo i powolutku wykańczać swoje cztery kąty. No i wreszcie jest czas na odpoczynek, niestety dopiero każdego dnia po pracy... Ja wracam do testowania. Mam nadzieję, że długo nie będziecie czekać na kolejnego posta.

środa, 4 września 2013

Post na koniec lata ;)

Kochani w tym roku poza Jastarnią, nie udało mi się nigdzie wyjechać. Na 5 dni nad morzem, mogłam opalać się zaledwie przez jeden. Pod koniec lata udało mi się wygrać zestawy kosmetyków do opalania ;-)
Z www.cosmo.pl dostałam kosmetyki Lancaster wraz z ręcznikiem i torbą plażową:


Bardzo się ucieszyłam, bo nigdy wcześniej nie miałam okazji testować takich ekskluzywnych kosmetyków do opalania. 

Wczoraj dotarł do mnie zestaw kosmetyków Avon:

Nawilżający samoopalacz o tropikalnym zapachu do skóry twarzy i ciała o jasnej karnacji
Złocisty balsam wzmacniający opaleniznę
Naprawczy krem ochronny do twarzy dla skóry wrażliwej SPF 50
Nawilżający spray ochronny SPF 15
Olejek w sprayu wzmacniający opaleniznę

Fajnie :) Szkoda tylko, że kosmetyki dotarły po moim wyjeździe, a poza nim nie miałam czasu na "opalankę". Wcześniej używałam sprayu po opalaniu z Avon i byłam zadowolona. Na testy tych kosmetyków będzie trzeba poczekać pewnie niecały rok...

Ostatnio doszły mnie słuchy, że kosmetyki Avon są teraz produkowane w Chinach, a do tego testowane są na zwierzętach. Przez długi czas byłam fanką kosmetyków z katalogów Avon. Te, które otrzymałam jako nagrodę są na szczęście robione w Polsce. Do moich faworytów należały serie Foot Care, Advanced Techniques + rozmaite wody perfumowane i kolorowe kosmetyki takie jak np. poczwórne cienie. Niestety zauważyłam, że sporo z moich ulubieńców jakościowo bardzo się pogorszyła. Nie wiem, czy to wina tego, że właśnie są produkowane gdzie indziej, czy po prostu także tną koszty przy produkcji. Wiem, że teraz na pewno będę sięgać po nie rzadziej. Nie wiem czy plotka o produkcji w Chinach jest prawdziwa czy nie, może od zawsze tak było. Na pewno moja baza pod cienie z Avon pochodzi właśnie z tego kraju.

Podzielcie się opinią czy używaliście kiedyś kosmetyków Lancaster? Co sądzicie o serii do opalania z Avon? Sama chyba przetestuję wkrótce ten samoopalacz, bo w tym miesiącu idę na wesele! Obym tylko nie była pomarańczowa;) Możecie też napisać jakich macie faworytów z Avon. Być może mimo wszystko skuszę się na ich przetestowanie. 


Nawilżający balsam do ciała pod prysznic Nivea

Na facebooku (fanpage Nivea Polska)  była niedawno akcja "Niebieska rewolucja". Do wygrania było 1000 balsamów po prysznic Nivea do testowania. Oczywiście wzięłam udział. napisałam krótką wypowiedź konkursową, powiedziałabym bez polotu, ale udało się! Balsam wygrała także moja szwagierka oraz przyjaciółka. Mam nadzieję, że także wiele z Was otrzymało produkt do testowania.
Oto moja opinia:
Z regularnością stosowania balsamu do ciała po kąpieli rzeczywiście mam zawsze problem. Nie chce mi się go rozsmarowywać, czekać aż się wchłonie, a zimą przeraża mnie ochłodzenie skóry po nałożeniu kosmetyku. Od razu mam gęsią skórkę i wskakuję pod kołdrę, mimo, że balsam jeszcze się nie wchłonął. Z chęcią sięgnęłam po balsam pod prysznic Nivea (otrzymałam ten biały do skóry normalnej i suchej). Po umyciu, nałożyłam nowy kosmetyk Nivea. Ma delikatny zapach (charakterystyczny dla kosmetyków tej marki) i dość rzadką konsystencję, ale dzięki temu łatwo się go nakłada, jednak czasem wypływa za dużo kosmetyku niż byśmy chcieli.  Niestety, żeby pokryć całe ciało, trzeba użyć naprawdę sporo tego balsamu. Następnie spłukuje się go wodą i gotowe. Faktycznie po kąpieli poczułam lepiej niż zwykle nawilżoną skórę, ale efekt ten nie utrzymał się za długo. Dopiero przy regularnym stosowaniu poprawił się trochę stan mojej skóry, więc uważam, że ten produkt to "fajny bajer". Wrzucam go pod prysznic razem ze zwykłym żelem, więc nie zapominam go użyć. Samo użycie jest sprawne i przyjemne, jednak... nawet duże opakowanie (400 ml) nie jest wydajne. Przekładając to na cenę, raczej nie opłaca się go stosować.

Cena rekomendowana (ze strony internetowej Nivea):
16,99 zł/250 ml
24,49 zł/400 ml

Plusy:
innowacyjność
łatwe użycie
przyjemny delikatny zapach
nawilżenie przy dłuższym stosowaniu
poręczne opakowanie

Minusy:
słaba wydajność
cena
można czasem wycisnąć za dużo kosmetyku