środa, 27 maja 2015

Depilator Braun Silk Epil Silk-Epil 9 SkinSPA 9-961 9961

Jeszcze niedawno myślałam, że usuwanie zbędnego owłosienia depilatorem porzucę bez żalu. Mój pierwszy i jedyny depilator radził sobie nieźle. Niestety depilacja nóg była procesem długotrwałym, a po krótkim czasie, szczególnie na łydkach pojawiały się drobne zaczerwienienia, krostki i wrastające włoski. Używałam peelingu, łagodnych kremów, niestety nic nie pomagało, a golenie nóg zwykłą maszynką było zdecydowanie wygodniejszym, szybszym rozwiązaniem, mimo, że musiałam je powtarzać o wiele częściej w ciągu tygodnia.
Całkiem niedawno uśmiechnęło się do mnie szczęście i zostałam jedną ze 120 partnerek trnd.pl, które mają okazję przetestować wyjątkowy produkt - depilator Braun Silk Epil 9 9-961. Z jednej strony bardzo się ucieszyłam. Marka Braun kojarzy mi się od zawsze z bardzo dobrym sprzętem. Z drugiej strony nie oczekiwałam "fajerwerków", no bo co nowego może zaskoczyć w depilatorach?


Moja paczka od trnd.pl zawierała kompletny produkt - depilator Braun Silk Epil 9 9-961 wraz  z załączonymi akcesoriami (które są w zestawie):


instrukcja :-) 


urządzenie


nasadka masująca o wysokiej częstotliwości (do depilacji nóg)


nasadka zapewniająca maksymalny kontakt ze skórą (np. do depilacji okolic bikini lub pach):


nasadka do depilacji twarzy:




szczotka złuszczająca:


osłonka ochronna do szczotki:


głowica goląca (umożliwia golenie na sucho) ze specjalną nakładką, która pozwala na przycinanie włosków w miejscach wrażliwych:


oprócz tego w zestawie znajduje się zestaw zasilający, szczoteczka do czyszczenia urządzenia oraz pokrowiec.

Otrzymane przeze mnie urządzenie było naładowane, więc od razu mogłam je wypróbować. Początkowo czułam lekki ból, ale zdecydowanie mniejszy niż w przypadku używania mojego wcześniejszego depilatora. Z każdą chwilą ból był coraz mniejszy, zapewne dzięki masującej nasadce. Zawsze zastanawiałam się, co daje podświetlająca lampka:


Okazało się, że wiele. Dzięki niej widać zdecydowanie lepiej nawet najkrótsze włoski, a depilacja jest o wiele dokładniejsza. 

Zacznijmy jednak od początku. Depilator  Silk-Epil 9 ma 40% większą głowicę niż w poprzednich modelach Silk-epil.  Dzięki temu jeszcze szybciej usuwa niechciane włoski. Faktycznie muszę przyznać, że depilacja przebiega bardzo sprawnie. Jako, że dawno nie używałam depilatora, co kilka dni uruchamiam go dosłownie na minutkę, dwie, żeby pozbyć się pojedynczych włosków, których podczas głównej depilacji po prostu nie było. Urządzenie działa w 2 trybach prędkości - dla depilacji delikatnej i najbardziej efektywnej. Co dla mnie bardzo ważne - depilator jest bezprzewodowy. Ładuję się ok. godziny i można go używać nawet 40 minut. Bardzo dobrze sygnalizuje czerwoną lampką konieczność ładowania, a gdy jest gotowy do działania lampka świeci się na zielono. Co bardzo mnie zaskoczyło - można go używać pod prysznicem. To zdecydowanie zmniejsza uczucie bólu i pozwala na sprawniejsze przesuwanie się urządzenia po skórze.
Dodatkowo świetnym rozwiązaniem jest  dołączona szczotka do peelingu

Moja opinia:
Depilator Braun Silk-epil 9 jest bardzo dokładny, łatwy w obsłudze. Lampka pozwala dojrzeć nawet najkrótsze i najcieńsze włoski. Podoba mi się to, że jest bezprzewodowy i można go używać pod prysznicem. To spore udogodnienie. Depilator pozwala na bardzo szybkie pozbycie się niechcianych włosków, szczególnie, gdy korzystamy z prędkości najbardziej efektywnej depilacji. Mogę nawet zaryzykować stwierdzenie, że depilacja przebiega szybciej niż zwykłe golenie maszynką. Zabieg depilacji jest prawie bezbolesny dzięki masującej nakładce. Nie spodziewałam się nawet, że może mieć ona aż takie znaczenie. Ergonomiczny kształt pozwala na sprawne przesuwanie depilatora po skórze. Zmiana poszczególnych nasadek, głowic jest bardzo prosta i intuicyjna. Po depilacji, skóra jest delikatnie zaczerwieniona, ale bardzo szybko to mija. Dołączone akcesoria są bardzo przydatne. Zarówno nasadka do depilacji pach, okolic bikini czy nasadka do depilacji twarzy czy głowica goląca. Wypróbowałam obie nasadki depilatora i wiem,że potrzebuję trochę czasu, by delikatna skóra przyzwyczaiła się do depilacji i zyskała lepszą odporność na ból. Moim największym hitem wśród dodatkowych akcesoriów jest jednak szczotka peelingująca, która złuszcza naskórek w naprawdę bardzo przyjemny sposób. Spodziewałam się mocnego "zdzierania" naskórka, jednak szczotka bardzo przyjemnie masuje skórę dodatkowo ją pielęgnując. Regularne jej używanie zmniejsza skłonność do wrastania włosków. Jeśli się zużyje, można ją dokupić (koszt ok. 80 zł). Na pewno będę jej używać regularnie. Jestem pewna, że przy systematycznym stosowaniu depilatora i szczotki peelingującej nogi faktycznie będą gładkie do 4 tygodni.
Podoba mi się wygląd depilatora, jest taki.. kobiecy. Nie wiem, czy widać to na zdjęciach, ale jego część pięknie mieni się srebrnymi drobinkami. Ja jestem naprawdę zachwycona tym depilatorem i już teraz wiem, że moje nogi w te wakacje będą najpiękniejsze od lat :-) 

Sugerowana cena detaliczna: 929,00 zł







wtorek, 26 maja 2015

Rekomenduj.to Chłodniki WINIARY

Jak widzicie, nie nudzę się ostatnio ani trochę :-) Wczoraj dotarła do mnie paczka ambasadorska z www.rekomenduj.to - CHŁODNIKI WINIARY !!!

Chłodniki doceniłam dopiero rok temu, kiedy mama przygotowywała je z przepisów z kolorowych magazynów. Teraz mogłam podarować jej inspiracje na kolejne ciekawe smaki :-)

W swojej paczce znalazłam:




18 chłodników WINIARY (miało być 20 ;))


30 ulotek dla znajomych z inspiracjami



przewodnik po letnich inspiracjach 
oraz niespodziankę:
doniczkę + nasiona mięty, szczypiorku i kopru! :-) :D 
Mam nadzieję, że w ciągu kilku dni zrobię swój balkonowy ogródek.

Nie pozostaje mi nic innego jak testować, rozdawać chłodniki, ulotki i rekomendować jeśli się sprawdzą ;-) Oby wreszcie zrobiło się gorąco - wtedy będą smakować najlepiej!
Lubicie chłodniki?
Który z wariantów spróbowalibyście najchętniej?



poniedziałek, 25 maja 2015

Kampanie Streetcom Sosy egzotyczne Łowicz i Perlux ‪#‎SosyLowicz #‎Perlux‬ ‪#‎NajskuteczniejszePerły‬

Witajcie,
Co prawda obie kampanie ruszyły już pełną parą... dlatego troszkę z opóźnieniem dzielę się z Wami radością - po raz kolejny dostałam się do kampanii Streetcom :-) Radość jest podwójna - kampanie są dwie :-)

#SosyLowicz Egzotyczne sosy Łowicz

Moja paczka Ambasadorki wyglądała tak:






w paczce znalazłam:
12 słoiczków sosów Łowicz (3 rodzaje (arabski, seczuański, karaibski)
Buzzstarter w formie mapy, czyli ambasadorki przewodnik
15 ulotek do wręczenia znajomym

To jeden z bardziej smakowitych projektów :-) 
Jestem już wraz ze znajomymi i rodziną po degustacji pierwszych słoiczków sosów. Już wkrótce napiszę Wam co o nich sądzimy i czy warto ulec tej egzotycznej pokusie!

Perły Perlux #‎Perlux‬ ‪#‎NajskuteczniejszePerły

Druga kampania to coś dla prawdziwej pani domu :-) Ponieważ od dobrych paru lat za taką się uważam :D to Streetcom z kampanią #Perlux trafił idealnie.
Paczka Ambasadorki tym razem prezentowała się tak:





w paczce znalazłam:
opakowanie 24 pereł piorących Perlux White
opakowanie 16 pereł piorących Perlux Color
15 opakowań po 2 perły piorące Perlux White
15 ulotek ro rozdania znajomym
przewodnik Ambasadorki ;-) 

Perły piorące Perlux są u mnie krócej, dlatego potrzebuję trochę czasu, by napisać Wam o nich trochę więcej. Zaglądajcie często do mnie, pytajcie, komentujcie!


wtorek, 19 maja 2015

Lakiery do paznokci Essence dużo zdjęć! matt candy crush , gel colour & go lucky , bling bling icy fairy


Cześć!
Dziś mam dla Was opinie lakierów Essence. Jeszcze do niedawna nie miałam żadnego w swojej bogatej kolekcji, a teraz mogę się wypowiedzieć już na temat trzech, każdego z innej kolekcji. Na pierwszy ogień idą dwa, które mnie zachwyciły:


1) The MATT Colour & go odcień 185 Candy Crush

Skorzystałam ze swojego kuponu Lifestyle ( w Super-pharm) i przy zakupie 2 produktów Essence mogłam wybrać sobie lakier do paznokci za 1 grosz. Wybrałam powyższy odcień, który możecie podziwiać na kolejnych zdjęciach:






Oczarował mnie kolor i matowe wykończenie, jednak gdy maluję nim paznokcie, stosuję już nabłyszczający top coat, ponieważ dzięki niemu trwałość tego lakieru znacznie się wydłuża. Lakier bardzo dobrze się nakłada, ma rewelacyjny pędzelek, który umożliwia precyzyjne malowanie. Krycie w 2 warstwach jest idealne! Chętnie do niego wracam. Jest jednak coś, co mnie trochę denerwuje. Za pierwszym razem konsystencja lakieru była doskonała! Niestety przy każdym kolejnym malowaniu paznokci tym lakierem staje się coraz bardziej "glutowata" i trochę trudniej jest go równomiernie rozprowadzić.

2) The GEL nail polish odcień 09 #lucky

Ten lakier trafił do mnie jako dodatek do majowego wydania "Glamour". Siostra śmiała się trochę, że jest nieciekawy i dziwiła się, że go chcę. Ja jestem nim bardzo zauroczona! Odcień, pędzelek, trwałość - wszystko rewelacyjne. Nawet koleżanki chwalą mój manicure wykonany tym lakierem :D 
Zobaczcie zdjęcia poniżej:








Prawda, że ma coś w sobie? Niestety podobnie jak wcześniej opisywany lakier - z każdym kolejnym malowaniem robi się trochę "glutowaty", ale ja mu to wybaczam :-) Bardzo często mam go teraz na paznokciach, zostało mi go niewiele ponad pół buteleczki!

3) Effect Nail Polish  Twinkling bling bling odcień 21 icy fairy

Miałam Wam go już nie pokazywać, bo niestety manicure nie wyszedł mi tak, jakbym sobie tego życzyła. Lakier kupiłam w normalnej cenie, ponieważ zauroczyłm nie na zdjęciach na fanpage'u marki Essence na fb. Obiecywali efekt kosmicznych paznokci... drogi mlecznej, rozgwieżdżonego nieba. Musielibyście widzieć moją radość, gdy go dorwałam. Szybko jednak pojawiło się uczucie zawiedzenia...
Zobaczcie fotki:





Do tego manicure użyłam bazy peel off Miss Sporty (mam nadzieję, że wkrótce zamieszczę tutaj jej recenzję) i granatowego lakieru Golden Rose. Na to nałożyłam nawierzchniowy lakier Essence icy fairy.

(ta woda mineralna w tle nie była zamierzona ;))

Jak widzicie efekt nie jest za ciekawy. W buteleczce lakier mieni się wszystkimi kolorami rozgwieżdżonego nieba. Na paznokciach ten lakier jednak wychodzi jak najzwyklejszy srebrny brokat. Jak dla mnie bez rewelacji... Nie mogę przekonać się, by do niego wrócić... Może jednak się przełamię...

Lubicie lakiery marki Essence?
Ile macie ich w swojej kolekcji?



wtorek, 12 maja 2015

MIRACLE SLEEPING CREAM NA NOC GARNIER SKIN NATURALS

Jakiś czas temu dostałam się do testowania kremu Miracle Cream z czasopisma "Kobieta i Życie". 
Otrzymałam krem przeciwzmarszczkowy na noc. Od dawna nie jestem już nastolatką, zmarszczek z każdym dniem przybywa :P więc bardzo się ucieszyłam. 

Kartonowe opakowanie przyciąga wzrok, jest holograficzne, jego błyszczące kolory zmieniają się w zależności od kąta padania światła. Taka drobnostka, ale powoduje, że miło się patrzy ;) 




W kartoniku "czai się" raczej standardowy, plastikowy słoiczek z kremem...


Kosmetyk w słoiczku wygląda tak:


ma jasnobeżową barwę, lekką konsystencję, jest przyjemny w dotyku  i...  (co mnie również zaskoczyło i zaciekawiło)... krem w słoiczku po użyciu tworzy za każdym razem płaską taflę (nie ma śladów, odcisków palców, tylko estetyczna, gładka powierzchnia ;))


Napiszę Wam tak.. krem jest naprawdę super! Bardzo szybko się wchłania i naprawdę świetnie się rozprowadza na skórze.  A rano? Skóra jest piękna, nawilżona, wypoczęta, dobrze zregenerowana. Nawet po nieprzespanej lub zarwanej nocy można spojrzeć spokojnie w lustro ;) Krem ma bardzo przyjemny zapach, dzięki czemu pielęgnacyjny rytuał jest "uzależniający" :-) Mam wrażenie, że drobniejsze zmarszczki stają się coraz mniej widoczne. Z większymi to poradzić sobie mógłby pewnie tylko chirurg ;) dlatego od kremu przeciwzmarszczkowego tego nie wymagam. Cera podczas stosowania kremu zyskuje ładny, wiosenny koloryt, jest z każdym dniem piękniejsza !!!
Podobno krem zmniejsza widoczność odciśnięć od poduszki, ale zazwyczaj ich nie mam więc w tej kwestii nie bardzo mogę się wypowiedzieć. 
Dla wielu minusem może być cena - ok. 40 zł. Nie jest to mało, jednak kremu na noc nie kupujemy co tydzień, więc myślę, że warto się skusić :-)