czwartek, 28 sierpnia 2014

RIMMEL RITA ORA 60 SECONDS PILLOW TALK

Niedawno dodałam notkę o lakierach Rimmel Rita Ora TU. Tak, jak obiecałam, postanowiłam dać im drugą szansę. Ponieważ odcień Pillow Talk naprawdę podbił moje serce, to on poszedł na pierwszy ogień. Ostatnio nie dodałam zdjęć, nadrabiam więc dzisiaj. Odcień kojarzy mi się z wierszem Juliana Tuwima "Dyzio Marzyciel" ;) a w zasadzie z jego początkiem: 
"Położył się Dyzio na łące,
Przygląda się niebu błękitnemu i marzy:(...)".

Kolor - cudo!
Niestety po raz kolejny sam lakier zawiódł. Już podczas malowania tworzyły się drobne pęcherzyki i bąbelki. Gdy zdążyłam je w miarę szybko wychwycić, zmazywałam paznokieć i malowałam od nowa. Pierwsza warstwa wysychała bardzo szybko. Z drugą był lekki problem. Niby to lakier 60 seconds, a druga warstwa nawet po 40 minutach była jeszcze na tyle miękka, że odcisnęła ślad poduszki. Tym razem oprócz paznokcia palca serdecznego nie nakładałam żadnego top coatu. Serdeczny pomalowałam matowym top coatem Wibo. I znowu zawód. Spod wierzchniej warstwy top coatu przebijają kropeczki - pęcherzyki powietrza wielkości ukłucia szpilką. Reszta paznokci poprzez odciśnięcie się wzoru poduszki na lakierze wygląda równie matowo. Dwie warstwy całkowicie nie pokryły paznokci. Gdzieniegdzie przebija smuga naturalnej płytki. Oprócz tego, już następnego dnia w pracy uszkodziłam sobie pomalowane pazurki. Bardzo łatwo zrobiły mi się delikatne wgniecenia. 
Dodać mogę także to, że rozlewa się na płytce, ciężko maluje mi się paznokcie tym szerokim pędzelkiem.
Mam jednak słabość do tego odcienia...
A jak sprawuje się u Was? Może zakochałyście się w innym ? 





Dziś przyszła do mnie także próbka perfum Yodeyma. Wybrałam wariant Aroma i całkiem mi pasuje :-) 
Próbka całkiem spora, raczej można dalej zamawiać.




sobota, 23 sierpnia 2014

Misz masz na setną notkę :-)

Po urlopie trochę zaszalałam ;)
Zrobiłam drobne zakupy na allegro. Miałam nie kupować już lakierów do paznokci, ale niestety... nie mogłam się oprzeć.


Wszystkie produkty Sally Hansen:
1. Insta Dri - jak dla mnie na razie najlepszy top coat. Seche Vite niby też ok, ale pod koniec buteleczki, nie dość, że bardzo trudno go wydobyć, to tworzą się ciągnące "niteczki" jak guma do żucia, i niekiedy osiadają na paznokciach :/
2. Instant Cuticle Remover - dla mnie nowość, nazywam go potocznie zżeraczem skórek ;) Muszę dłużej potestować, by móc na jego temat się wypowiedzieć.
3. Maximum Growth Plus Nourishing Nail Color (odcień 53 Real Royal) - lakier do paznokci w odcieniu głębokiego brązu z czekoladowymi błyszczącymi drobinkami. Pomalowałam nim paznokcie stóp. Na razie rewelacja ;)

4. Magnetic Nail Color (odcień 906 Ionic Indigo). Tyle się naczytałam o magnetycznych lakierach do paznokci, sto razy oglądałam te z Golden Rose w osiedlowej drogerii, aż wreszcie kupiłam tego cudaka. W buteleczce wygląda jak szaro-srebrzysty lakier, a na paznokciach przyjmuje barwy granatu i metalicznej zieleni. Fascynuje mnie ta cała "magia". Lakier po nałożeniu jest taki jak w buteleczce, po 10-12 sekundach od przyłożenia magnesu, na paznokciach tworzą się finezyjne wzorki :-)





Od razu napiszę, że robiłam tego typu zdobienie po raz pierwszy i tak nie mogłam się doczekać efektu, że nałożyłam tylko jedną warstwę. Następnym razem z pewnością nałożę dwie (tak jak sugeruje producent)
Jak Wam się podoba? :-)

Następnie kupiłam też pierwsze w życiu stemple Essence. 
Jak widać zostały już wypróbowane, jednak na razie z marnym skutkiem.
Są teraz przecenione w drogerii Natura z 12,99 zł na 9,99 zł
Oprócz tego pojawiły się nowe wzory tych stempli, chyba nawet ciekawsze, ale na początek wolałam nie szaleć z gotówką ;D

No i czas na dzisiejsze zakupy (może z wyjątkiem kosmetyków ze Starej Mydlarni, bo one już od dawna czekają na jubilatkę  :-)) 
(zdjęcie robione w kuchni, więc załapały się nawet pomidory i czosnek :P)

1. Farba L'oreal Preference odcień Havane - jasny bursztyn. Od jakiegoś czasu stosuję Casting odcień toffi. Kolor bardzo mi się podoba, jednak zbyt szybko zmywa się z moich siwych (sic!) włosów. Niestety zaczęłam siwieć od 21 roku życia, mam 28, więc wyobraźcie sobie co teraz dzieje się w okolicach moich skroni :P :P :P są białe :/ Mam nadzieję, że kolor będzie podobny, ale pokrycie siwych włosów trochę lepsze...
2. Volume Powder Taft - produkt ten kiedyś gdzieś widziałam i zapragnęlam go mieć. Nie czytałam opinii, ale poleciła mi go znajoma fryzjerka. Jestem ciekawa jak się sprawdzi. Jest teraz w promocji w Rossmannie, a jego zakup upoważnia do wzięcia udziału w konkursie, w którym nagrodą jest Fiat 500 :-) Czemu więc nie spróbować? :P
3. Dziś byłam na darmowym makijażu, fryzurze i zdjęciach w drogerii Douglas. Załapałam się śledząc fanpage Cin & Cin na facebooku TU. Organizują tu konkursy, w krótych do wygrania są właśnie takie metamorfozy. Z tego co wiem, następny jest Bełchatów. Może wkrótce akcja odbędzie się w Waszym mieście? Miły pan zrobił mi całkiem fajny makijaż. Z niebiesko-fioletowym cieniem na dolnej powiece. Kupiłam więc od razu podobny odcien (na markę Collistar mnie nie stać), pędzelek o ściętym włosiu i korektor pod oczy wraz z zielonym kryjącym niedoskonałości. 



4. Mimo, że sporo ćwiczę, biegam i dbam o siebie, moja skóra potrzebuje odpowiedniej pielęgnacji. Dziś kupiłam serum do ciała antycellulit i wyszczuplanie marki Soraya. Jego nabycie upoważnia do kolejnego konkursu, tym razem razem z marketem Carrefour (konkurs chyba do jutra, więc się spieszcie!). Na co dzień używam Eveline, ale kto wie, może i ten kosmetyk się sprawdzi?

5.Te kosmetyki to prezent na imieniny dla mojej przyjaciółki. Czekoladowe... szkoda, że nie mogę poczuć jak pachną... Mam nadzieję, że sprawią jej sporo przyjemności :-) 

6. I na koniec mój ulubiony zmywacz do paznokci z Rossmanna i żel pod prysznic Fa, który również upoważnia do udziału w konkursie - do wygrania bony do Go Sport za 250 zł - jest o co walczyć (trzeba kupić kosmetyki Fa za min. 10 zł w drogeriach Rossman - żel kosztował 11,99 zł :-) 

Na koniec prośba o głosy :-) 
Jeśli chcecie dowiedzieć się jak wyglądam i wspomóc mnie głosem, bardzo proszę kliknijcie w link:
https://apps.facebook.com/perfecta-wakacje/gallery/single/?hash=284db28dbee965be21e174250854338a

Potrzebuję 20 głosów, by jury zaczęło w ogóle oceniać moją pracę.

Który z kupionych przez mnie kosmetyków chętnie widziałybyście w swojej kosmetyczce? 





czwartek, 21 sierpnia 2014

Rimmel Wonder'Full najnowsza maskara od Rimmel z olejkiem arganowym Wonderful

Kolejna innowacja wśród tuszy do rzęs! Rimmel obiecuje zniewalająco odżywione, pełne objętości rzęsy. Tusz Wonder'Full zawiera olejek arganowy, który od razu podczas malowania "przylega"do rzęs dzięki czemu się nie sklejają...

Jak jest w rzeczywistości? 
Jakiś czas temu zostałam recenzentką Rimmel Wonder'Full na fanpage'u Rimmel Polska. Do testowania otrzymałam dwie maskary, z czego jedną podarowałam szwagierce, drugą zaczęłam testować sama. 
Tak wyglądał mój pakiet:



Maskara ma elastyczną szczoteczkę, która równomiernie rozprowadza tusz na rzęsach. Olejek zawsze kojarzy się z czymś tłustym. W przypadku tej maskary mam wrażenie, że pomaga w aplikacji tuszu na rzęsach. Daje "poślizg" ;)  Nie pozostawia tłustych śladów, nie wpływ do oka itp. Szczoteczka ma gęsto osadzone "igiełki", dzięki czemu w każdym ruchu doskonale pokrywamy włoski. 


Kiedy pierwszy raz użyłam tuszu, efekt wydał mi się całkiem zwyczajny. Moje rzęsy nie miały oszałamiającego charakteru, ale były idealnie rozdzielone, bez grudek. Któregoś dnia postanowiłam nałożyć dwie warstwy tuszu i to był strzał w 10! Efekt na rzęsach był mocniejszy, kolor bardziej intensywny. Włoski pozostały idealnie rozczesane i nadal nie zrobiły się grudki. Może moje rzęsy nie wyglądają jak u Georgii May Jagger (twarzy marki)

ale mimo to jestem zadowolona :-) 

Zobaczcie jak tusz wygląda na moich rzęsach:



Moja szwagierka po pierwszym umalowaniu rzęs u mnie w domu stwierdziła, że tusz "szału nie robi". Ma w sumie rację. Jednak nigdy wcześniej przy użyciu jakiegokolwiek innego tuszu do rzęs, nie były one tak pięknie rozdzielone i naturalnie wyglądające. Tym tusz wyróżnia się naprawdę pozytywnie na tle innych maskar. Moim zdaniem jest idealny na dzień, na wieczór jednak wybiorę maskarę z mocniejszym efektem.

Co myślicie o Rimmel Wonder'full? Przekonuje Was? 




poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Nowe Always Ultra Projekt trnd.pl

W czerwcu pisałam Wam, że dostałam się do kolejnego projektu trnd.pl (byłam jedną z 3000 partnerek trnd.pl w Polsce). Widziałam na Waszych blogach, że sporo z Was dostało się do tego projektu. Niestety projekt się kończy, trzeba go zatem podsumować.



(Paczka ambasadorska)

Początkowo bardzo ciężko było mi rozmawiać o podpaskach, ale z każdą rozmową nabierałam doświadczenia i przychodziło mi to coraz łatwiej. W końcu to nic wstydliwego...

Nowe podpaski Always Ultra to nie tylko nowe opakowanie... według producenta:
- zapewniają do 100% ochrony przed przeciekaniem
- mają nową, delikatną powłoczkę, która oferuje jeszcze większy komfort podczas noszenia
- (posiadają) wzmocniony środek podpaski z chłonną substancją żelującą, która zatrzymuje płyn i chroni przed przeciekaniem
- maskują i neutralizują niechciany zapach
- (...) dostępne są w trzech wariantach: Always Ultra Normal, Always Ultra Super, Always Ultra Night

Opakowania:
- pojedyncze opakowanie Always Ultra Normal - 10 szt.
- pojedyncze opakowanie Always Ultra Super - 8 szt.
- pojedyncze opakowanie Always Ultra Night - 7 szt.

dostępne od czerwca 2014
(źródło: przewodnik projektu trnd.pl)

Podczas trwania projektu przeprowadziłam wiele rozmów, rozdałam ulotki i próbki podpasek. Bardzo podobał mi się sposób w jaki mogłam podpaski zapakować i podarować. Takie maleńkie prezenciki przypadły moim znajomym i rodzinie do gustu. Dobrze, że projekt trwał tak długo, bo każda z obdarowanych kobietek miała okazję wypróbować nowe podpaski Always Ultra.






Wśród najczęstszych opinii słyszałam, że są bardzo cienkie, chłonne i komfortowe. Moje rozmówczynie zwracały uwagę na maskowanie niechcianego zapachu i to, że są prawie niewidoczne pod ubraniem. Niestety pojawiły się również opinie, że próbek było niewiele, na szczęście nie jest to produkt, którego nabycie wymaga wielkich nakładów finansowych, więc myślę, że zdecydowana większość pań wkrótce zakupi produkt, by go raz jeszcze przetestować (niektóre już to zrobiły!). Jedna z dziewczyn zwróciła uwagę na małe opakowania. Przyznam szczerze, że sama kupuje zawsze podpaski "hurtowo", by nigdy mi ich nie zabrakło w domu. Może więc dobrym pomysłem byłoby wypuszczenie do sprzedaży większych opakowań? Co o tym sądzicie?

Co możecie dodać na temat nowych Always Ultra?

Zapraszam Was także do zarejestrowania się na trnd.pl TU. Jesli chcecie, mogę Wam wysłać zaproszenie ze strony (potrzebuję wówczas Wasz adres e-mail). To był mój trzeci projekt (po Oral B i Aussie) i szczerze Wam polecam tę stronę. Świetne paczki ambasadorskie, rewelacyjne materiały szkoleniowe, mnóstwo ciekawych rozmów i dobrej zabawy - to na Was tam czeka!

niedziela, 17 sierpnia 2014

WIBO EYEBROW STYLIST Tusz do stylizacji brwi

Dziś mam dla Was coś ciekawego. Nie wiem czy to nowość, czy tylko nowa szata graficzna... Jest to produkt, który dopiero podczas urlopu przykuł moją uwagę. Zgubiłam niedawno swoją ulubioną kredkę do rzęs, niestety bez promocji kosztowała dużo za dużo. Skusiłam się więc na tusz do stylizacji brwi Wibo.
Henna brwi, którą zrobiłam sobie na wakacje po tygodniu przestała być widoczna. Mam bardzo jasną oprawę oczu, dlatego postanowiłam poratować się tym tuszem.




Wygląda trochę jak tusz do rzęs. Po odkręceniu szczoteczki trochę się przeraziłam, bo kolor kosmetyku przypominał nieco złotawy (mieniło się sporo złotych drobinek). Szybko zabrałam się jednak do pracy i w ciągu kilku chwil moje rzęsy znacznie się przyciemniły, a niewidoczne dotąd małe włoski wreszcie nabrały pożądanego koloru (bez złotych refleksów ;) ). Efekt utrzymał się do wieczora. Brwi miały ładny kolor, nie były sklejone, zresztą szczoteczką możemy je dobrze wyczesać nadając im pożądany kształt. Mój entuzjazm nieco ostygł, gdy któregoś dnia nałożyłam za dużo kosmetyku.Trzeba uważać, by nie przesadzić ;)  Jedyną przewagą kredki jest to, że możemy nią narysować brakujące włoski, tusz pokrywa przede wszystkim te istniejące.

Cena ok. 9 zł

Zobaczcie efekty:
PRZED


PO




Plusy:

- łatwa aplikacja
- możliwość dowolnego wystylizowania swoich brwi
- trwałość
- cena
- dostępność (drogerie Rossmann)

Minusy:
- trzeba uważać, by nie nałożyć zbyt wiele kosmetyku


Więcej info na stronie producenta: http://wibo.pl/oczy/tusz-do-brwi/eyebrow-stylist

A jak Wy podkreślacie swoje brwi? 

środa, 6 sierpnia 2014

Rimmel Rita Ora 853 Pillow Talk i 513 Let's get nude

Wróciłam! 
Pięknie było... ale jak zawsze za krótko ;)

Myślałam, że notka się Wam pokaże, ale niestety tak się nie stało (chyba nie do końca czuję tego blogera ;))

Zatem publikuję notkę z lekkim opóźnieniem, a w głowie mam już kolejną recenzję pewnego produktu... 
Zdjęcia porobione, więc pojawi się tu lada moment :)

Niedawno pisałam Wam o otrzymanych lakierach Rimmel z limitowanej edycji Rita Ora. 

Są to lakiery szybkoschnące z szerokim pędzelkiem. Dość rzadkie - delikatnie rozlewają się na boki.

Na początek urzekł mnie odcień błękitny 853 Pillow Talk. Od razu musiałam pomalować nim paznokcie. Niestety efekt nie był do końca zadowalający... Kolor - cudo... przypomina błękitne niebo ubarwione promieniami słońca, jednak po nałożeniu top coatu Seche Vite kolor nieco się zmienił, a lakier delikatnie zbąbelkował. Pierwsza warstwa faktycznie szybko wyschła, konieczne było jednak nałożenie drugiej, której czas wysychania był już nieco dłuższy. Nie mam zbyt wielu zdjęć, bo nie podobały mi się moje paznokcie, a nie miałam czasu, by je poprawić :(

Nie mogłam się za to doczekać kolejnego koloru z tej serii, bo lakierów w odcieniu Nude po prostu w swojej kolekcji jeszcze nie miałam. Testowałam odcień 
513 Let's get nude. Pierwsza warstwa prawie w ogóle nie pokryła paznokcia kolorem. Druga była już nieco lepsza, ale konieczne było pokrycie paznokci trzecią warstwą, jednak i ona mnie do końca nie satysfakcjonuje - w niektórych miejscach wciąż widać pociągnięcia pędzelka. Oprócz tego lakier strasznie zbąbelkował (w przypadku Pillow Talk pewnie to też wina lakieru a nie top coatu). Gdy pokazałam paznokcie mężowi, skomentował "może to jest piasek" (tak się już nauczył ;PP)Jestem bardzo zawiedziona. Tym bardziej, że trzecia warstwa lakieru bardzo długo schła - mam nawet wgniecenia! Mimo to dam tym lakierom jeszcze szansę. Może nałożę następnym razem jakiś brokat lub matowy top coat? :)
Dziś jestem na "nie".



To zdjęcie najlepiej oddaje kolor lakieru:

Przepraszam za jakość pozostałych zdjęć, robiłam je nieswoim aparatem w pracy ;) Lakier zaczął delikatnie odpryskiwać i bałam się, że jak wrócę do domu, nie będę miała już czego fotografować, a bardzo chciałam Wam opisać te lakiery.