środa, 6 sierpnia 2014

Rimmel Rita Ora 853 Pillow Talk i 513 Let's get nude

Wróciłam! 
Pięknie było... ale jak zawsze za krótko ;)

Myślałam, że notka się Wam pokaże, ale niestety tak się nie stało (chyba nie do końca czuję tego blogera ;))

Zatem publikuję notkę z lekkim opóźnieniem, a w głowie mam już kolejną recenzję pewnego produktu... 
Zdjęcia porobione, więc pojawi się tu lada moment :)

Niedawno pisałam Wam o otrzymanych lakierach Rimmel z limitowanej edycji Rita Ora. 

Są to lakiery szybkoschnące z szerokim pędzelkiem. Dość rzadkie - delikatnie rozlewają się na boki.

Na początek urzekł mnie odcień błękitny 853 Pillow Talk. Od razu musiałam pomalować nim paznokcie. Niestety efekt nie był do końca zadowalający... Kolor - cudo... przypomina błękitne niebo ubarwione promieniami słońca, jednak po nałożeniu top coatu Seche Vite kolor nieco się zmienił, a lakier delikatnie zbąbelkował. Pierwsza warstwa faktycznie szybko wyschła, konieczne było jednak nałożenie drugiej, której czas wysychania był już nieco dłuższy. Nie mam zbyt wielu zdjęć, bo nie podobały mi się moje paznokcie, a nie miałam czasu, by je poprawić :(

Nie mogłam się za to doczekać kolejnego koloru z tej serii, bo lakierów w odcieniu Nude po prostu w swojej kolekcji jeszcze nie miałam. Testowałam odcień 
513 Let's get nude. Pierwsza warstwa prawie w ogóle nie pokryła paznokcia kolorem. Druga była już nieco lepsza, ale konieczne było pokrycie paznokci trzecią warstwą, jednak i ona mnie do końca nie satysfakcjonuje - w niektórych miejscach wciąż widać pociągnięcia pędzelka. Oprócz tego lakier strasznie zbąbelkował (w przypadku Pillow Talk pewnie to też wina lakieru a nie top coatu). Gdy pokazałam paznokcie mężowi, skomentował "może to jest piasek" (tak się już nauczył ;PP)Jestem bardzo zawiedziona. Tym bardziej, że trzecia warstwa lakieru bardzo długo schła - mam nawet wgniecenia! Mimo to dam tym lakierom jeszcze szansę. Może nałożę następnym razem jakiś brokat lub matowy top coat? :)
Dziś jestem na "nie".



To zdjęcie najlepiej oddaje kolor lakieru:

Przepraszam za jakość pozostałych zdjęć, robiłam je nieswoim aparatem w pracy ;) Lakier zaczął delikatnie odpryskiwać i bałam się, że jak wrócę do domu, nie będę miała już czego fotografować, a bardzo chciałam Wam opisać te lakiery.








1 komentarz:

  1. Po tych zdjęciach stwierdzam, że te lakiery są za przeproszeniem do dupy. Nie przepadam za odpryskami i bąblami.. Jednak kolory ładne.
    Z własnego doświadczenia wiem, że te całe 60-cio sekundówki są kiepskie..

    OdpowiedzUsuń