czwartek, 20 października 2016

Zott Primo Projekt trnd.pl Zott Natur Jogurt naturalny z dodatkami (z owocami z musli)

Smakowicie zapowiada się kolejny projekt trnd.pl
W tym projekcie sami musieliśmy kupić jogurty naturalne z dodatkami Zott Primo, za które otrzymamy zwrot kosztów. Po drobnych trudnościach ze znalezieniem odpowiedniej ilości jogurtów w sklepach, wreszcie mam w domu komplet i rozpoczynamy testowanie :D 

Obecnie w sklepach możemy dostać jogurty z logo Zott Natur, wkrótce zmieni się ono na Zott Primo. 
W projekcie mam do dyspozycji aż 32 jogurty - 16 z owocami, 16 z musli. Pierwsze jogurty zostały już spróbowane przez moich najbliższych. Kilku znajomych również otrzymało je do degustacji. Czekam na pierwsze opinie. 



W projekcie oprócz jogurtów, możemy podarować komuś piękne torby ekologiczne. Moje znalazły już nowych właścicieli :)






Znacie te produkty? Lubicie? 

poniedziałek, 26 września 2016

Kampania tesa Powerstrips Streetcom

Witajcie,

Dziś pochwalę się Wam udziałem w kolejnej kampanii Streetcom. Tym razem zostałam ambasadorką marki tesa.



W paczce ambasadora znalazłam:

dla siebie
2 opakowania dużych plastrów montażowych tesa Powerstrips
1 opakowanie haczyków dekoracyjnych tesa Powerstrips
1 opakowanie dużych haczyków owalnych tesa Powerstrips
girlandę dekoracyjną
przewodnik ambasadora

dla znajomych
15 ulotek informacyjnych tesa Powerstrips
15 ulotek informacyjnych Streetcom
15 sampli plastrów dużych zapakowanych w ulotkę
15 sampli plastrów dekoracyjnych zapakowanych w ulotkę
15 sampli pojedynczych plastrów

 






Jeśli chcecie dołączyć do społeczności Streetcom i testować rozmaite produkty, zarejestrujcie się klikając w poniższy link: 

wtorek, 23 sierpnia 2016

Lenor Unstoppables Intensywne perełki zapachowe Grono Ambasadorów Everyday Me

Witajcie, 

Obecnie biorę udział w projekcie Lenor Unstoppables, którego organizatorem jest Grono Ambasadorów Everyday Me.

Razem z 3999 innymi osobami będziemy testować, rozdawać próbki i zbierać opinie o tym innowacyjnym produkcie. 
W paczce ambasadora znalazłam:

- jedno opakowanie perełek zapachowych Lenor Unstoppables Fresh
- przewodnik projektu
- książeczkę do przeprowadzenia badań opinii
- 15 próbek z perełkami Unstoppables
- 15 ulotek



Pierwsze pranie za mną... z przyjemnością rozpoczęłam testowanie i rozdałam już pierwsze próbki.



Na pewno wrócę do tematu za jakiś czas, gdy uda mi się zdobyć pierwsze opinie i sama będę wiedziała, czy produkt mi się spodobał czy nie.


Widzieliście produkt w sklepie? Może mieliście okazję używać Lenor Unstoppables?
Podzielcie się uwagami :) 

piątek, 12 sierpnia 2016

Testujemy BIEDRONKA test karmelków karmelki

Chyba na palcach jednej ręki mogę policzyć osoby, które nie jedzą w ogóle słodyczy spośród moich znajomych. Sama, odkąd trenuję, mam większą ochotę na słodycze niż kiedyś. Dlatego ogromnie się cieszę, że dostałam się do testów karmelków z Biedronki :) Wy też możecie brać udział w testowaniu produktów zanim trafią one na sklepowe półki. Produkty, które zdobędą najwięcej głosów testerów pojawią się w sprzedaży już wkrótce. Tym razem, jak już wiecie są to karmelki. Karmelki, cukierki... powiecie nic specjalnego... otóż karmelki, które otrzymaliśmy do testowania mają naprawdę niebanalne smaki:





- dynia z imbirem
- trawa cytrynowa i mango
- ogórek z miętą
- marchew z pomarańczą
- pomidor z pomarańczą


Nie ma co się krzywić ;) Wszystkie karmelki są naprawdę bardzo smaczne, chyba mam już swojego faworyta, a Wy?
Testujecie?
Którego ze smaków spróbowalibyście najchętniej? 


Aby testować produkty Biedronki zanim pojawią się w sklepach zarejestrujcie się tu:
https://www.testujemy.biedronka.pl/

czwartek, 21 lipca 2016

Maybelline Super Stay 24h opinia recenzja Czy tylko mnie on nie pasuje?

Witajcie,
Długo testowałam ten podkład, zabrałam go nawet na wakacje i dziś mogę się już podzielić z Wami swoją opinią. 
Z tego, co wiem, wielu osobom przypadł do gustu, ja mam mieszane uczucia...
Opakowanie i konsystencja tego podkładu są bardzo w porządku. Podkład dobrze rozprowadza się na twarzy. Mamy do dyspozycji pompkę, którą producenci coraz częściej stosują w tego typu produktach. Dzięki niej wyciśniemy odpowiednią ilość produktu. 


Szklana buteleczka, w której umieszczono podkład jest bardzo ładna, wygląda nawet trochę luksusowo ;)


Jeśli chodzi o działanie...


Niestety przed urlopem miałam lekkie problemy z cerą. Podkład sobie z nimi nie poradził. Nie zakrył ich odpowiednio dobrze. Niedoskonałości przebijały spod podkładu niczym świecące diody. Próbowałam sobie z tym radzić i nakładałam grubszą warstwę podkładu w tych miejscach, co pomagało jedynie na chwilę. Po kilkudziesięciu minutach miałam wrażenie, że cały podkład znikał... niby powinno być to dobre wrażenie, gdyby stapiał się z cerą itp. Niestety na wierzch wyłaziły krostki, nierównomierny koloryt, pozatykane pory...  


Dodatkowo na wakacje wzięłam zbyt jasny odcień (to akurat moja wina) i podkład nałożony na opaloną skórę wpadał w odcienie fioletu! 


Nie jestem więc zadowolona... nie wiem czy to wina ekstremalnych warunków pogodowych podczas urlopu czy moich problemów ze skórą i niewłaściwego odcienia. Pewnie dam jeszcze szansę temu produktowi jesienią... 

Póki co... u mnie się nie sprawdził... Czy jestem jedyna? 


środa, 8 czerwca 2016

Lirene Antycellulitowa Endermologia zestaw do masażu olejek antycellulitowy + bańka chińska pierwsze wrażenia

Witajcie,

Dziś przedstawiam Wam bardzo ciekawy produkt, który ostatnio otrzymałam do przetestowania.

Lirene Antycellulitowa Endermologia zestaw do masażu olejek antycellulitowy + bańka chińska

 Na razie nie mogę  napisać recenzji tego produktu, ponieważ za krótko go używam, ale postanowiłam, że podzielę się z Wami pierwszymi wrażeniami. 

 

W opakowaniu znajdziemy olejek o pojemności 100 ml oraz silikonową bańkę chińską. 



Jak stosujemy zestaw?

Olejkiem smarujemy skórę, dzięki czemu ułatwimy sobie przesuwanie bańki. Naciskamy górną część bańki, przykładamy do skóry i powinniśmy poczuć przyssanie się jej do ciała. Po przyssaniu, masujemy skórę przesuwając bańkę - na udach od dołu ku górze, na pośladkach od środka na zewnątrz. 


Nie jest to zabieg bolesny, uczucie podobne jest do naciągnięcia skóry palcami.


Moje pierwsze wrażenia:

Olejek pięknie pachnie (olejek arganowy, sojowy i ryżowy to prawdziwie aromatyczna kompozycja!). Ma dość rzadką konsystencję (jak to olejek), przez co łatwo nałożyć go za dużo. Dodatkowo gdy używałam go po raz pierwszy zachlapałam trochę łazienkę, zarówno podczas nakładania go na skórę, jak i podczas samego użycia bańki. Drugi raz używałam olejku już pod prysznicem i ta opcja była zdecydowanie lepsza (uniknęłam bałaganu i uporczywego sprzątania podłogi ;)) Samo przyssanie się bańki łatwo opanować, jednak, bańka nie chce się przyssać, gdy zbyt mocno napinam skórę. Aby bańka dobrze się przyssała trzeba mieć "wiotką" , nienapiętą skórę. Po masażu skóra jest lekko zaczerwieniona i czuć lekkie pulsowanie. Resztki olejku dość długo się wchłaniają, ale gdy skóra jest już sucha, staje się idealnie gładka, miękka i zadbana. To naprawdę fantastyczne uczucie - żaden balsam ani jakikolwiek inny kosmetyk nie spowodował u mnie w tak krótkim czasie, takiego efektu!
Producent zaleca serię 10 masaży w odstępie 2-3 dni. Mam za sobą na razie dwa. Na pewno dam Wam znać, czy po tych 10 masażach zauważyłam widoczne zmiany.
Widziałyście produkt w sklepie? 


środa, 25 maja 2016

Monte Balance projekt trnd.pl

Witajcie,

Udało mi się dostać do kolejnego projektu trnd.pl.
Tym razem moja rodzina, znajomi i ja będziemy testować nowość - Monte Balance :)


Prawdopodobnie wielu z Was chociaż raz w życiu jadło Monte Original. Dla przypomnienia napiszę, że są to pyszne desery - połączenie mlecznego kremu z orzechami i czekoladą. Monte Balance to nowość:
- prawie 30% mniej kalorii niż w klasycznym Monte
- 50% mniej tłuszczu oraz mniejsza zawartość cukru
- 36% więcej białka w porównaniu do klasycznego Monte

Do tego jak każde Monte nie zawiera:
- barwników
- żelatyny
- konserwantów
- glutenu 


W projekcie trnd.pl Monte mamy do dyspozycji 6 sześciopaków:
- 3 sześciopaki Monte Balance dla znajomych, przyjaciół i ich dzieci
- 3 sześciopaki Monte Balance dla siebie i rodziny :) 


Obecnie do Monte Balance dołączono kolekcjonerskie naklejki z filmu animowanego Kung Fu Panda- z pewnością dodatkowo zachęcą Wasze pociechy po sięgnięcia po te pożywne desery. 


Razem z rodziną i przyjaciółmi jesteśmy już po pierwszych testach Monte Balance...
Smakuje fantastycznie... dobrze schłodzony jest idealny na obecne upały :-) 



Lubicie Monte? Skusicie się na nowy wariant? 


poniedziałek, 16 maja 2016

CZYSTOZIARNISTY Whole&Pure chleb mieszanka do wypieku chleba w domu

W marcu biegłam półmaraton w Sobótce... w pakiecie startowym każdy dostał energetycznego batona. Tyle się działo, że zjadłam go dopiero jak wróciłam do domu. Razem z batonem znalazłam ulotkę z przepisem na samodzielne jego wykonanie. Jednym ze składników batona jest mieszanka do wypieku Czystoziarnisty Whole&Pure. Długo zwlekałam z zakupem, ponieważ dostępna była do tej pory tylko w internetowych delikatesach (i trzeba było pokryć dodatkowe koszty dostawy). Przed weekendem udało mi się znaleźć ją w osiedlowej Biedronce i to w całkiem atrakcyjnej cenie - 5,99 zł. Kupiłam od razu kilka sztuk (bo nie wiadomo czy ten produkt trafi do stałej sprzedaży czy to jednorazowa akcja). 



Najpierw postanowiłam upiec chleb, według przepisu na opakowaniu.




Do jego wypieku oprócz kupionej mieszanki potrzebujemy pestek dyni, wody, miodu, oleju, soli...



Składniki mieszamy, odstawiamy na 5 minut i przekładamy do dołączonej do mieszanki foremki, wyłożonej papierem do pieczenia. Po 2 godzinach wkładamy nasz chlebek do piekarnika na ok. 70 minut, a po 5 godzinach od wyjęcia wypieku możemy się cieszyć pysznym chlebkiem upieczonym we własnym domu...



Genialnie proste!

Jak widzicie mój chleb nie wyszedł może jak na poniższym wideo, które udało mi się znaleźć:

ale bardzo szybko zniknął ze stołu... jest po prostu pyszny! 

Dziś lub jutro upiekę wreszcie te batony. Trzymajcie kciuki. 

--------------------------------------------------

edit:
upiekłam batony :D
Tak się prezentowały:







wtorek, 12 kwietnia 2016

Farba do włosów Garnier Naturals NOWOŚĆ Garnier N8


Wiosna prawie w pełni ;) Postanowiłam coś zmienić w swoim wyglądzie i zacząć od włosów. Chciałam je nieco rozjaśnić. Dodatkowo odcień Sahara 7.31 farby Prodigy trochę już mi się znudził. 
Szukałam i szukałam, aż w końcu do koszyka wrzuciłam farbę Garnier Color Naturals N8, czyli naturalny jasny blond. Zapraszam Was na stronę producenta, gdzie możecie zobaczyć, jaki efekt powinna dać koloryzacja tą farbą: KLIK. Spójrzcie też na zdjęcie pudełka zrobione przeze mnie: 






Jak widać na poniższych zdjęciach, przed farbowaniem,  miałam spory odrost (około centymetra). Kolor był już porządnie "sprany", powyłaziły złociste refleksy... no i przy przedziałku widać trochę siwych włosów, za to przy skroniach było ich całe mnóstwo!




Czas zabrać się do pracy:


W pudełku znajdziecie krem koloryzujący, mleczko utleniające, odżywkę, rękawiczki i oczywiście instrukcję. Warto przygotować sobie niemetalową miseczkę, grzebień i pędzel. 

Standardowo mieszamy krem koloryzujący z mleczkiem utleniającym i nakładamy mieszankę na włosy.
Farba miesza się bez problemu, ale zapach... zapach nie należy do najprzyjemniejszych. Prodigy czy Preference od L'oreal tak nie śmierdziały. Nawet mój mąż zwrócił na to uwagę. No, ale nic... farbujemy, czekamy ok. pół godzinki i zmywamy. Następnie odżywka, 2 minuty no i ja zawsze myję później włosy. Muszę przyznać, że po koloryzacji tą farbą moje włosy były genialne w dotyku - gładkie, miękkie, "śliskie", super! Ich mycie było prawdziwą przyjemnością! Pozostało czekanie na efekt końcowy. Już po rozczesaniu włosów wiedziałam, że nieco się rozjaśniły. 


Odrost został ładnie pokryty, nie ma chamskiego odcięcia koloru od reszty włosów, tylko łagodne przejście do nieco ciemniejszej partii włosów (wcześniej farbowanych). Mimo wszystko odrost jest trochę jaśniejszy, ale nie przeszkadza mi to, przy kolejnym farbowaniu powinno być jeszcze lepiej.



Włosy są ogólnie tylko trochę jaśniejsze...


Siwe włosy zostały ładnie pokryte, kolor nie jest jednolity i wyglądałby bardzo naturalnie... no właśnie... wyglądałby...


gdyby nie za duża ilość złocistych refleksów. Mam wrażenie, że moje włosy są złotą "żarówą", szczególnie na czubku głowy, a na pudełku taki ładny wpadający w popielaty blond kolor...



Wiadomo, że kolor z kartonika na naszych włosach nigdy nie wyjdzie, ale serio za dużo jest tych złotych refleksów. Może po kilku myciach sytuacja się zmieni, ale póki co, to jedyna poważna wada tej farby. 

Jeśli chodzi o zalety - jest niedroga (bez promocji kosztuje 15,99 zł w Rossmannie), ma optymalną konsystencję, nie ścieka z głowy, odżywka naprawdę pielęgnuje włosy aż po same końcówki - nie mam wrażenia "spalonych", sztywnych, szorstkich włosów, jest wręcz przeciwnie - wydają się gładkie, zadbane i zdrowsze niż przed koloryzacją. 

Co prawda chciałam uzyskać nieco jaśniejszy kolor i jest on tylko trochę jaśniejszy niż mój wyjściowy. Zdaję sobie jednak sprawę, że regularnie farbowane włosy będą inaczej reagowały na farbę niż te farbowane po raz pierwszy. Mój mąż jednak stwierdził, że chyba z kolorem nic się nie zmieniło. Ja widzę drobną różnicę. Może i dobrze, że jest ona taka dyskretna, kto wie czy faktycznie jestem gotowa na większą zmianę ;-) 

Przepraszam Was za jakość zdjęć, robiłam je telefonem. Zarówno zdjęcia przed koloryzacją i po niej były robione w tym samym pomieszczeniu i oświetleniu (sztucznym).