niedziela, 15 grudnia 2013

ROYAL BRAND MIESZANKA PRZYPRAW DO ZIEMNIAKÓW NA OSTRO

Dosyć dawno temu wysłałam zgłoszenie w wiadomości prywatnej na facebooku do Royal Brand. Trwała akcja testowania produktów tej marki. Po kilku tygodniach otrzymałam swoją przyprawę. Była to mieszanka przypraw do ziemniaków na ostro. Ponieważ któregoś dnia obrałam za dużo ziemniaków, postanowiłam, że wypróbuję tę mieszankę.


Surowe ziemniaki pokroiłam w plastry, a następnie na mniejsze kawałki. Podsmażyłam je na niewielkiej ilości oleju. 
Następnie połowę opakowania mieszanki rozmieszałam w wodzie. Powstałym płynem zalałam ziemniaki na patelni.



 Podusiłam kilka minut po przykryciem i GOTOWE!




Ziemniaki były smaczne, jednak musiałam je posolić. Bez soli wydawały się trochę mdłe. Smak potrawy był bardzo orientalny. Jednak użyłam chyba zbyt dużej ilości przyprawy - brakuje informacji na opakowaniu w jakich proporcjach używać tej mieszanki. 

Plusy:
naturalne składniki
 łatwość przygotowania
przyjemny orientalny smak
ciekawa alternatywa dla przygotowania ziemniaków

Minusy:
cena (ok. 4,50 zł/opak.)
dostępność
brak informacji o proporcji, w jakich powinien być używany produkt


Próbowaliście kiedyś przypraw Royal Brand? 



poniedziałek, 9 grudnia 2013

Perfecta Perfumowany peeling i krem do ciała Pin Up Lady Berry

Niedawno otrzymałam do testów perfumowany peeling do ciała oraz perfumowany krem do ciała Perfecta Lady Berry. Moje pierwsze wrażenie było bardzo pozytywne. Tradycyjne opakowanie - tuba z matowym wykończeniem. Pojemność całkiem słuszna 200 ml. Zapach piękny, owocowy. 
Peeling 
Informacje od producenta:
Uwodzący zapachem sorbetu ze świeżych owoców leśnych, peeling drobnoziarnisty do ciała z L-karnityną, kofeiną i algami.
• Usuwa martwe komórki naskórka.
• Pobudza mikrokrążenie i regeneracje.
• Rewelacyjnie wygładza skórę.
• Pozostawia na skórze kuszący zapach, któremu trudno się oprzeć.
Jak stosować? Nałożyć peeling na zwilżoną skórę i masować okrężnymi ruchami przez 1-2 minuty, po czym dokładnie spłukać.

(źródło http://www.dax.com.pl/ i opakowanie).
Ten kosmetyk to dla mnie prawdziwa rewelacja! Nie spodziewałam się, że znajdzie się peeling, dla którego zrezygnuję ze swoich dotychczasowych przyzwyczajeń (do tej pory moim ulubieńcem był peeling gruboziarnisty Ziaja Rebuild). Użycie peelingu Perfecta Lady Berry jest tak przyjemnym doznaniem, że nie zapominam tego robić regularnie. Peeling delikatnie się pieni. Dominują w nim niewielkie drobinki, ale są też większe, które czuć na skórze w postaci mikroskopijnych igiełek. Uczucie to jednak jest bardzo przyjemne. Peeling pięknie pachnie, ale nie zauważyłam, żeby zapch utrzymywał się dość długo. Zgodnie z obietnicą na opakowaniu, ten kosmetyk zdecydowanie zapewnia owocowe wygładzenie :-) Skóra po jego użyciu jest delikatna, miękka i przede wszystkim gładka. Razem z kremem tworzą świetny duet :)


Krem

Informacje od producenta:
Uwodzący zapachem sorbetu ze świeżych owoców leśnych, silnie nawilżający krem do pielęgnacji ciała z kwasem hialuronowym oraz  olejkami arganowym i migdałowym.

• Intensywnie nawilża.
• Regeneruje i spowalnia wiotczenie skóry.
• Nadaje jedwabistą gładkość.
• Pozostawia na skórze kuszący zapach, któremu trudno się oprzeć.
Jak stosować? Po kąpieli wmasować krem w skórę całego ciała.
(źródło http://www.dax.com.pl/ i opakowanie).

W przypadku kremu mój zachwyt jest nieco mniejszy. Nie, żeby coś w tym kremie mi się nie podobało. Po prostu nie znalazłam cechy, którą by mógł się wyróżniać na tle konkurencyjnych produktów. Rzeczywiście pięknie pachnie, nawilża i wspomaga gładkość skóry. To jednak za mało, by stać się dla mnie kosmetykiem numer jeden. Konsystencja tego kremu jest idealna. Nie za rzadka i nie za gęsta. Jednak gdy wyciśniemy kosmetyku za dużo, na skórze tworzą się lekkie smugi, ciężkie do wchłonięcia. Można doszukać się w tym pozytywu w postaci wydajności. Z pewnością ten krem na długo wystarczy. 

Jestem bardzo zadowolona z możliwości testowania tego zestawu. Peeling zachwycił mnie ogromnie. Krem trochę mniej, ale i tak jestem zdania, że to najbardziej zgrany duet wśród tego typu kosmetyków.
Wczoraj widziałam te kosmetyki w zestawach świątecznych. Taki zestaw na pewno ucieszy niejedną kobietę. Cena - ok. 30 zł np.TU. Gdyby Święty Mikołaj przyniósł mi Perfectę Lady Berry, byłby to naprawdę trafiony prezent.

Peelingi i kremy z serii Pin Up dostępne są jeszcze w 2 wariantach zapachowych:
Miss Marine i Sugar Baby

Mieliście okazję wypróbować już perfumowany peeling i krem Perfecta Pin Up? 




sobota, 7 grudnia 2013

projekt TRND

Na początku listopada pisałam o otrzymanych przesyłkach TU, w tym  m.in. o akcji trnd.pl trnd. Do przetestowania otrzymałam szczoteczkę elektryczną Oral-B Professional Care 500 wraz z 8 wymiennymi końcówkami, które przekazuje znajomym w celu poznania ich opinii. W zestawie znalazłam także 20 broszur Oral-B informujących m.in. o zaletach stosowania szczoteczki elektrycznej Oral-B Professional care 500 oraz o bogatym wyborze wymiennych końcówek do szczoteczek Oral-B. Z chęcią zabrałam się za testowanie swojej szczoteczki. Kiedyś używałam podobnej, chyba w najbardziej popularnym modelu Oral-B Vitality, ale przekazałam ją mężowi po tym jak jego uległa zniszczeniu.
Moja nowa szczoteczka ma bardzo ładny wygląd - nie straszy w łazience ;) Jest bardzo poręczna, nie wyślizguje się z rąk. Ładuje się dość długo - ok. 12 godzin, ale takie naładowanie starcza na ok. tygodniowe użytkowanie. Rozładowanie sygnalizuje zapalającym się na czerwono symbolem baterii. Podczas ładowania, symbol ten miga na zielono, a gdy jest gotowa do użycia, wszystkie lampki gasną.
Po pierwszym użyciu, poczułam idealną czystość i gładkość swoich zębów. Często piję kawę i herbatę, więc w moim przypadku łatwo o przebarwienia. Po kilkudniowym, regularnym stosowaniu tej szczoteczki, zauważyłam poprawę odcienia swoich zębów. Szczoteczka ma wbudowany zegar, który sygnalizuje  "bzyczeniem" co 30 sekund, mającym na celu poinformowanie nas o konieczności zmiany szczotkowania poszczególnych ćwiartek szczęki. Po 2 minutach bzyczenie jest dłuższe i oznacza, że minęły 2 minuty szczotkowania, a więc czas zalecany przez denstystów. Trzeba jednak pamiętać, że gdy w ciągu tych 2 minut wyłączymy szczoteczkę, czas się resetuje.
Nie wrócę już do szczoteczki manualnej. Mój stopień zadowolenia z testowanego produktu jest tak wysoki, że polecam ją każdemu. Także i Wam :-) Może warto pomyśleć o zakupie takiej szczoteczki dla kogoś na prezent gwiazdkowy, albo zamówieniem jej u Świętego Mikołaja ;)
Zapraszam was także do zapisania się do trnd. Z pewnością wkrótce pojawi się tam kolejna interesująca akcja- projekt i być może wtedy Wy zostaniecie testerami.





wtorek, 26 listopada 2013

Wybrałam kuszącą Lady Berry!

Kochani w wolnej chwili proszę kliknijcie w baner :-)
Dzięki Wam mogę wygrać zestaw kosmetyków Perfecta Pin Up :)
Zapraszam także i Was do zabawy na Wizaz.pl
http://wizaz.pl/akcje/perfecta/swiat-pin-up/index.php


Powodzenia!

poniedziałek, 18 listopada 2013

MARBLE NAILS MARMURKOWE PAZNOKCIE

Dzisiaj szybka notka, pomiędzy treningiem a kinem ;) Mam nadzieję jednak, że przypadnie Wam do gustu. Jakiś czas temu natknęłam się w internecie na filmik o marble nails. Tak bardzo mi się spodobał tego typu manicure, że postanowiłam zrobić go w domu.
Paznokcie malujemy za pomocą wody. Najlepiej do plastikowego kubeczka (żeby nie popbudzić np. ceramicznej miseczki) wlewamy wodę i kilka kropelek zmywacza do paznokci. Następnie krople wybranych lakierów puszczamy na wodę, a następnie za pomocą patyczka (np. do szaszłyków) mieszamy kolory tworząc marmurkowy wzorek. Zanurzamy paznokieć i jeśli trafimy w odpowiedni moment (lakier nie będzie zbyt rzadki lub zbyt wyschnięty), wzorek zostaje nam na pazurkach. Ponieważ używałam wielu kolorów lakierów, ich warstwa była dość gruba. Trzymałam więc kilka sekund paznokieć nad wodą, by nadmiar lakieru sciekł. Następnie patyczkiem higienicznym zebrałam lakier z boków paznokcia, spryskałam sprayem przyspieszającym wysychanie lakieru i oto moje pazurki:







Dobrym pomysłem jest oklejenie taśmą klejącą biurową paznokci dookoła. Niestety jest to dosyć pracochłonne i nie w każdym przypadku jej użyłam.

Jako baza do tego manicure posłużył mi lakier KOBO  odcień 25 (Amsterdam). Mogliście go poznać TU. Przyznam, że jego trwałość tym razem po nałożeniu utwardzacza jest imponująca! Taki manicure noszę już 5 dzień! Nie wiem od czego to zależy.
Oprócz tego użyłam następujących lakierów:

KOBO odcień 21 (Barcelona)
Avon nailwear pro Violetta Sparkle
Avon Speed Dry+ Strawberry
Avon Speed Dry+ Mambo Melon
KOBO odcień 11 (Sofia)
Coral Prosilk 139
Coral Prosilk 145

Pierwszy raz bawiłam się w tego typu zdobienie i jestem bardzo zadowolona. W/w lakiery najlepiej rozchodziły się na tafli wody z reszty, którą posiadam.

Co myslicie o takim manicure? Hot or not? :)

Przepraszam Was za jakość zdjęć. Niestety jak wychodzę do pracy jest ciemno, jak wracam także. Mam niewiele czasu w weekendy, by zrobić fotki przy dziennym świetle. 



środa, 13 listopada 2013

Moje dzisiejsze przesyłki :-)

Dzisiaj aż trzy razy odwiedził mnie listonosz/ kurier - takie dni lubię :-D
Otrzymałam do testów kapsułki Vizir do tkanin białych i kolorywych (zgarnęłam je dzięki zgłoszeniu w klubie ekspertek ofeminin) . W skrzynce znalazłam próbkę kapsułek do zmywarki Fairy z everydayme. Bardzo się ucieszyłam, gdyż oba produkty mają w internecie naprawdę świetne opinie. Już dziś je przetestuję!
Na everydayme nadal możecie zgarnąć próbki kapsułek Fairy oraz płynu do naczyń Fairy 35 ml TU (konieczna rejestracja).
Na koniec otrzymałam coś dla ducha - składankę Lato 2013 z My Music na facebooku. Gdy zobaczyłam hity jakie na niej się znajdują, przypomniało mi się piękne lato i szaleństwa przy "I need your love" czy zabawnej "Dalibombie" :D Na pewno jeszcze dziś odpalę ją w swoim odtwarzaczu.

Czy Was też odwiedził dzisiaj listonosz/kurier? 

poniedziałek, 11 listopada 2013

Kolejny lakier LIFE z Superpharm

Gdy po raz pierwszy zobaczyłam wzornik odcieni lakierów Life, moją uwagę przykuł odcień 21. Ostatnio udało mi się go upolować, chociaż okazało się, że jest zupełnie inny. To przezroczysty Top Coat z białymi i czarnymi drobinkami  w rozmaitych rozmiarach. Nie mogłam wytrzymać, więc postanowiłam od razu pomalować nim paznokcie. Miałam tego wieczoru wenę, więc stworzyłam na swoich pazurkach coś takiego:



od lewej: 
Coral Prosilk, odcień 139,
 Celia Woman Summer nr 3, 
Avon nailwear pro blue escape, 
Celia Woman Summer nr 4, 
Rimmel Salon Pro 500 Peppermint 

i w roli głównej na paznokciu serdecznym i kciuku lakier Life odcień 21:




bardzo spodobał mi się ten maleńki lakier Life. Dobrze się go rozprowadza, szybko wysycha, jest trwały i uroczy. Cały manicure mam na dłoniach już 4 dzień. Wygląda bez zarzutu. Każdy panokieć jednak pokryłam jeszcze utwardzaczem UV Eveline i jeśli chodzi o wytrzymałość jest idealnie! 


Plusy lakieru Life nr 21:
- mała pojemność (5,5 ml)
- można go nakładać na różne odcienie bazowe, dzięki czemu otrzymamy za każdym razem zupełnie inny manicure
- wygodny pędzelek 
- dostępność (we wszystkich drogeriach Superpharm)
- cena (4,99 zł/ w obecnej promocji 2 szt. za 7,99 zł)

Minusy lakieru Life nr 21:
- zmywanie

Co myślicie o tym lakierze? Podoba się, czy Was nie przekonuje? 


Fitness, aktywność fizyczna, trening, Ewa Chodakowska

Zapewne wiele z Was śledzi poczynania "trenerki wszystkich Polaków" - Ewy Chodakowskiej. Wielu osobom pomogła poczuć się znów pięknie i seksownie. Po wielu tygodniach śledzenia na jej fan page'u na facebooku, moja siostra kupiła mi płytę wraz z miesięcznikiem Shape - Ewa Chodakowska total fitness. Zmotywowała mnie w ten sposób do tego, by ruszyć ciało z kanapy, odpalić dvd i spróbować swoich sił. Pierwszy trening - spoko. Było ciężko, śmiałam się, że zaraz przyjedzie do mnie karetka, bo czuję się jak połamana ;-)  Zakwasy miałam przez kilka dni. Ale podjęłam drugą próbę i kolejną. 5 serii ćwiczeń + wcześniejsza długa rozgrzewka to ok. 50 minut treningu. Pomijam fakt, że za pierwszym razem myślałam, że rozgrzewka to już pierwsza seria ćwiczeń ;) Ćwiczenia są fajne, jedne mniej męczące, drugie ciężkie do wykonania, ale z każdym razem jest lepiej. Jednak 50 minut codziennie to trochę dużo, by regularnie ćwiczyć. Poza tym ten trening Ewy dość szybko zaczął mnie nudzić. Motywowało mnie jednak to, że po kilku treningach czułam już pierwsze efekty. Ciało stało się bardziej sprężyste, umięśnione. Duży plus należy się Ewie za pompki, które na nowo odkryłam. Dzięki temu moje ramiona przestały już tak bardzo straszyć zwiotczałą skórą. Od kilku tygodni jednak już nie ćwiczę z Ewą. Jej miejsce zajęła TamiLee Webb. Jej seria "Chcę mieć takie..." to dla mnie prawdziwa rewelacja. Każdy trening podzielony jest na dwie piętnastominutowe części. Pierwsza część jest dla osób początkujących, druga nieco bardziej zaawansowana. Na razie korzystam z treningu:

Chcę mieć takie pośladki
Chcę mieć taki brzuch

Najczęściej robię pierwszy trening na pośladki i pierwszy na brzuch. Co łącznie daje 30 minut. TamiLee Webb radzi ćwiczyć 2-3 razy w  tygodniu. Mnie udaje się nawet częściej. O wiele chętniej ćwiczę z nią niż z Ewą. Są dni, że idzie mi gorzej, ale się nie poddaję. Tamilee informuje nas często , że jeszcze tylko 4, 3 powtórzenia, od razu motywuje mnie to do tego, by wytrzymać. Spróbujcie treningu z nią. Pół godziny kilka razy w  tygodniu to już naprawdę niewiele, a Wy możecie poczuć się o niebo lepiej. Ja mam więcej energii, chęci do życia i ochoty do ruchu. Zdarza mi się, że gdy mam dzień przerwy, rozpiera mnie energia i muszę włączyć muzykę i zatańczyć chociaż jeden kawałek według swojej wymyślanej na miejscu choreografii ;-)

Tu na zdjęciu moja kolekcja płyt z treningami. Kiedyś chciałam je sprzedać na Allegro, dzisiaj wiem, że każdą płytę odpalę i przetestuję na własnej skórze :-) 


a tu ciekawostka z mojego balkonu. Zdjęcie zrobione w weekend. Moje truskaweczki właśnie dojrzały, w połowie listopada!!! :D




wtorek, 5 listopada 2013

UDANY POCZĄTEK MIESIĄCA

Listopad przywitał mnie całkiem sympatycznie. Jest to mój najmniej ulubiony miesiąc ze względu na pogodę oraz samopoczucie. Na dworze szaro, ponuro, szybko robi się ciemno. Ale można za to posiedzieć trochę w internecie i zgarnąć coś do testowania ;)

Wczoraj otrzymałam przesyłkę z trnd. Mam okazję testować szczoteczkę elektryczną Oral B Proffesional Care 500. Oprócz szczoteczki, dostałam także 8 wymiennych końcówek do przetestowania dla znajomych, 20 ulotek i przewodnik ambasadorki :) Więcej o akcji napiszę później. Moja paczka wyglądała tak:



Kolejną niespodzianką była nagroda od Celii z krzyżówki na facebooku. Zajęłam 3 miejsce razem z 49 innymi osobami. W nagrodę otrzymałam 7 lakierów do paznokci (dwa odcienie się powtórzyły i dałam je siostrze) oraz hipoalergiczny puder prasowany brązujący z drobinkami (widoczny na drugim zdjęciu z lakierami). Z pewnością wkrótce napiszę coś o moich zdobyczach :-) 





Dla męża wygrałam zestaw kosmetyków AA Men Protect (ibeauty.pl) - wczoraj zostały dostarczone

dotarły także dwie zapachowe pocztówki z Escady:

a także gazetka Superpharm z kuponami i próbką fluidu Lirene oraz balsamu pod prysznic Nivea (tym razem niebieski)

Wczoraj zgarnęłam również Vouchery do Multikina (miałam nadzieję, że to bilety na Noc Reklamożerców, ale niestety nie). Oprócz nich dostałam kubek termiczy z logo galerii handlowej będącej organizatorem konkursu. Jeśli wiecie gdzie można wygrać bilety na Noc Reklamożerców błagam pomóżcie. Nie może mnie tam zabraknąć!!!

Dzisiaj otrzymałam informację o zakwalifikowaniu się do testów kosmetyków Pin Up Perfecty (testowanie tylko dla blogerek) no i czekam na maila z potwierdzeniem o wygranej od samej Ewy Chodakowskiej (płyta, książka + kosmetyki Adidas). Uwielbiam takie początki miesiąca :-) To będzie intensywny miesiąc pełen testów i radości z tego!

A co wam udało się ostatnio wygrać? Załapaliście się na jakieś testowanie? 

niedziela, 3 listopada 2013

Pachnąca Szafa produkty

Uwielbiam wszelkiego rodzaju pachnidełka do pokoju, szafy, łazienki. Moją uwagę przykuwają zawsze zapachowe świeczki, odświeżacze powietrza itp. Kilka razy udało mi się otrzymać od Pachnącej Szafy zestawy produktów w różnych konkursach. Ostatnią przesyłkę odebrałam w ubiegłym tygodniu. Były w niej następujące niespodzianki:
Pachnąca saszetka do szafy (jaśmin i drzewo sandałowe) - pachnie nieziemskooo
Świeca Orient Express
Woreczek zapachowy De Mole Goździki
Perfumy do pomieszczeń i samochodu Melonowy Nektar

Na zdjęciu dołączyłam także Perfumy do pomieszczeń Zanzibar. To jedyny produkt Pachnąca Szafa jaki udało mi się znaleźć w tej chwili. Mam jeszcze gdzieś w kartonach woreczki, świeczki, saszetki do odkurzacza i szaf... sporo tego w mojej kolekcji. Jednak tak, jak pisałam, niedawno się przeprowadziłam i jeden pokój służy na razie jako przechowalnia kartonów... nie dałam rady wszystkiego wypakować. Zresztą brakuje chwilowo mebli, żeby było gdzie to trzymać. 

Wracając do tematu...
Perfumy do pomieszczeń to bardzo fajny pomysł. Pięknie pachną, jestem pewna, że każdy znajdzie dla siebie idealny zapach. Mnie uwiódł Zanzibar właśnie. Melonowy Nektar jest też bardzo fajny, chociaż trochę słodki, a poza tym miałam już taki flakon i trochę  ten zapach mi się znudzil. Mam tylko drobne zastrzeżenie do tych perfum. Szybko znika ich piękna woń. Poza tym chwytam się też na tym, że często zapominam ich używać. 
Świece to także trafiony pomysł. Są bardzo estetyczne i ładnie pachną. Niestety po zapaleniu zapach nie jest zbyt intensywny. Zużyłam już Paris Paris. Brzegi świecy się niestety nie wypalają tworząc taki jakby krater". Jednak po zużyciu, szklane opakowanie umyłam i używam teraz jako świecznika do podgrzewaczy lub innych podobnych świec. Wkrótce odpalam Orient Express :-) 
Pachnące woreczki De Mole to jedne z moich ulubionych produktów. Podobno odstraszają mole (podobno bo na razie nie miałam z nimi problemów) i pachną naprawdę cudownie. Są dostępne w 6 wariantach (Goździki, Lawenda & Pomarańcza, Lawenda & Rumianek, Lawenda & Sosna, Lawenda & Wanilia, Wzgórze Prowansji). Mam je wszystkie! :-D Woreczki są bardzo estetyczne, a ich zapach naprawdę czuć w szafie. Niestety szybko wietrzeją... po ok. 2 miesiącach nie czuć prawie zapachu, nawet przytykając woreczki do nosa. Wyglądają (i na początku pachną) jednak pięknie i z pewnością jeszcze nieraz po nie sięgnę. 
Saszetki do szafy wyglądają nieco gorzej niż woreczki, ale mam wrażenie, że ich zapach dłużej utrzymuje się w szafie. Ich plusem na pewno jest cena. 
Dekoracyjne odświeżacze powietrza (takie wystające patyczki ze szklanego mini słoiczka). Miałam okazję testować tylko jeden. Drugi niestety zbił się w transporcie i Poczta Polska nie uwzględniła mojej reklamacji :( Niestety ten odświeżacz mnie nie urzekł. Po pierwsze dawał dosyć intensywny zapach alkoholu, po drugie trzeba było co chwilę zmieniać ułożenie patyczków do góry nogami... no i mimo wszystko, jakoś nie wygląda mi ten odświeżacz zbyt reprezentacyjnie.
Woda do prasowania. Kupiłam ją kiedyś w promocji. Pomysł fajny i faktycznie zapach wody uprzyjemniał moją znienawidzoną czynność, jednak wydawanie pieniędzy na wodę do prasowania wydaje mi się trochę bezsensowne. Gdybym jednak zarabiała chociaż 2 razy tyle co teraz, z pewnością pozwoliłabym sobie na taki luksus. 



Które z produktów Pachnącej Szafy są Waszymi ulubionymi? 


AVON SOLUTIONS TRULY RADIANT Koloryzująco-nawilżający krem na dzień SPF 20

Dziś chciałabym się podzielić z Wami opinią kremu koloryzująco-nawilżającego Avon Solutions.
Krem dostałam od siostry, której nie bardzo pasował. Po kilku użyciach stwierdziła, że chce się go pozbyć. Ja mam o nim zupełnie inne zdanie!
Dla mnie krem ten jest absolutnym hitem! Ale po kolei...
Opakowanie kremu jest bardzo poręczne i ładne. Uroku dodają mu błyszczące kropeczki, które mienią się różnymi kolorami w zależności od padania światła. Krem rozprowadza się łatwo, ma lekką konsystencję i nie trzeba go mocno wcierać. Szybko się wchłania, dzięki czemu uwielbiam go nakładać pod makijaż. Skóra po aplikacji zyskuje ładny, zdrowy koloryt. Na szczęście krem nie daje efektu podobnego do samoopalacza. Po jego zmyciu nie zostają smugi, czy jakiekolwiek odbarwienia. Plus należy mu się jeszcze za to, że jest produkowany w Polsce! Jest też bardzo wydajny, ma delikatny, przyjemny zapach. Świetnie sprawdza się latem (SPF 20), ale nie mogę się z nim rozstać nawet teraz, gdy zbliża się zima. To mój prawdziwy hit!

Zalety:
Idealnie nadaje się pod makijaż, nie pozostawia tłustej warstwy
Lekka konsystencja
Wydajność
Cena (ok. 13 zł/50 ml)

Wady:
nie zauważyłam




Miałyście okazję używać tego kremu? Jaka jest Wasza opinia? Może polecacie inne kosmetyki Avon Solutions?



poniedziałek, 28 października 2013

Niespodzianki Filmbox

4 października pisałam Wam o mozliwości otrzymania niespodzianki od Filmbox TU
Dzisiaj otrzymałam swoją przesyłkę. Druga dotarła także do siostry. To są 4 płyty dvd:
Duma i uprzedzenie
Igraszki losu
Impostor test na człowieczeństwo
Clerks - sprzedawcy i Klątwa skorpiona (2 filmy na jednej płycie)

Bardzo się cieszę, bo w te długie jesienne wieczory będę miała co oglądać z mężem :P

Czy do Was także dotarły filmy? Macie takie same?


Lakier Life, odcień 33

Lakier ten pokazywałam Wam we wcześniejszym poście. Nie mogłam doczekać się, aż pomaluję nim paznokcie swoich dłoni. Na stopach odcień ten nie do końca się spisał. Dziwię się nawet, ale na drugi dzień zaczął delikatnie odpryskiwać. W przypadku rąk zdał egzamin na bardzo dobry. Wytrzymał 4 dni bez użycia utwardzacza. Bardzo podobał mi się kolor, sama aplikacja, i co ważne, zmywanie obyło się bez uciążliwego tarcia i namaczania. Lakier nie pofarbował mi skórek ( moja siostra wspominała, że inny odcień lakieru Life  podczas zmywania zabrudził jej skórki i nie mogła doprowadzić ich do porządku). Jestem bardzo zadowolona. Poniżej trochę zdjęć (wybaczcie jednak stan moich skórek ;)):





Upolowałyście już jakiś lakier Life?