piątek, 27 czerwca 2014

Konkurs Rimmel facebook

Dawno mnie tu nie było, ale już w głowie mam kolejne recenzje wielu produktów :-)
W tym tygodniu biorę udział w konkursie Rimmel na facebooku.
Jeśli chcecie wspomóc mnie głosem, bardzo proszę o klik na moją (dość ciekawą pracę ;)) :




czwartek, 19 czerwca 2014

PROJEKT TRND AUSSIE MIRACLE MOISTURE OPINIA

Odkąd moja siostra zaczęła mi opowiadać o kosmetykach Aussie i zaczęłam czytać o nich opinie w internecie, zawsze chciałam je wypróbować. Szansa ku temu się nadarzyła- dostałam szansę wzięcia udziału w projekcie Aussie dzięki trnd.pl
Pisałam o niej wzmiankę TU/
Moja paczka  wyglądała naprawdę imponująco:

Do przetestowania dla siebie otrzymałam:
Szampon Aussie Miracle Moist
Odżywkę Aussie Miracle Moist
Aussie 3 Minute Miracle Reconstructor
Spray Aussie Miracle Recharge Moisture

do rozdania (i przetestowania) przez znajomych dostałam:
10 x szampon Aussie Miracle Moist 75 ml
10 x odżywka Miracle Moist 75 ml
15 x ulotka Aussie

Mini szampony i odżywki bardzo szybko rozdałam, dlatego nie zdązyłam zrobić więcej zdjęć całości :(

Cała linia Aussie  Miracle Moist jest adresowana do osób, których włosy są suche, zniszczone oraz pozbawione blasku. Zdaję sobie sprawę, że coraz więcej osób potrzebuje właśnie takiej pielęgnacji włosów. Każda z linii kosmetyków do włosów Aussie ma w składzie swój przewodni australijski składnik. Dla linii Miracle Moist jest to orzech makadamia, a właściwie olejek z tych orzechów. 
Wyglądają smakowicie, prawda? Do tego potrafią zdziałać cuda dla naszej urody :))

Poznajcie teraz moją opinię o poszczególnych produktach:

Szampon Aussie Miracle Moist





Pierwsze, co naprawdę zwraca uwagę to cudowny zapach! Bardzo przypadł mi do gustu i cieszę się, że na włosach pozostaje przez długi czas. Jego konsystencja jest dość gęsta (przez co jest wydajny), a kolor przypomina jogurt brzoskwiniowy. Świetnie się pieni, idealnie myje włosy, które po tym zabiegu nie są szorskie ani suche, jednak w moim przypadku, żeby je rozczesać, muszę użyć odżywki. 

Odżywka Aussie Miracle Moist


(to ten produkt z prawej strony)
Ma podobny zapach do szamponu oraz zbliżoną konsystencję. Na umyte włosy nakładamy tę odżywkę na ok. 1-3 min i spłukujemy. Po jej użyciu włosy dają się idealnie rozczesać. Są miękkie, gładkie i naprawdę piękne. Myję włosy codziennie, jednak do tej pory stosowałam odżywkę co 2-3 mycia, ponieważ większość obciążała włosy i powodowała wcześniejsze ich przetłuszczenie. W przypadku Aussie Miracle Moist jest inaczej. Odżywkę mogę stosować codziennie, a włosy z każdym dniem wyglądają coraz piękniejsze.

Aussie 3 Minute Miracle Reconstructor





Tej odżywki użyłam już pierwszego dnia po jej otrzymaniu. Moje włosy były zniszczone ciągłym farbowaniem, przesuszone przez słońce. Już po pierwszym użyciu ich wygląd bardzo się poprawił. Ma ciekawe opakowanie - nie posiada nakrętki, a wyciska się ją jak keczup z korkiem - niekapkiem ;) Naprawdę świetny produkt!

Spray Aussie Miracle Recharge Moisture

Do moich ulubionych odżywek do włosów należą te do spłukiwania oraz te w sprayu. Marka Aussie trafiła więc idealnie w mój gust. Ta mgiełka ma jednak sporą przewagę nad innymi, których do tej pory używałam. Można jej używać również na suche włosy! Odświeża je, nadając piękny zapach i można ją stosować wszędzie bez obaw, że włosy się "przyklapną" lub będą wyglądały nieświeżo. Rewelacja!

Ja jestem naprawdę zachwycona kosmetykami Aussie. Moje włosy stały się gładsze, lśniące i miękkie. Drobne uszkodzenia włosów stały się mniej widoczne. Ogromnie podoba mi się także długotrwały piękny zapach jaki pozostawiają kosmetyki. Jedynym problemem jest cena rekomendowana:

szampon 300 ml - 19,99 zł
odżywka 250 ml - 19,99 zł
intensywna odżywka 250 ml - 23,99 zł
spray 250 ml - 24,99 zł
(jest to maksymalna sugerowana cena detaliczna)

Produkty Aussie dostępne są od kwietnia 2013 wyłącznie w drogeriach Rossmann. 
Będąc w tej drogerii w ubiegłym tygodniu widziałam, że kosmetyki Aussiem dostępne są w promocyjnych cenach (nie wiem jak długo trwa promocja).

Taka ciekawostka z przewodnika tego projektu:
"Miracle Moist oznacza po polsku CUD NAWILŻENIA. Nazwa odnosi się do cudownej kondycji włosów, która jest wynikiem stosowania kosmetyków Aussie. "

Poniżej kilka opinii na temat kosmetyków Miracle Moist, które udało mi się zebrać:

Opinia mojej siostry, która ma bardzo gęste włosy i naturalne loki: 
"Szampon - początkowo myślałam, że nie polubimy się z tym produktem ponieważ zapach nie przypadł mi do gustu, kiepsko się pienił i dodatkowo poplątał moje włosy.  Okazało się jednak, że zbyt szybko oceniłam produkt. Szampon doskonale działa na moje włosy, które są dzięki niemu doskonale nawilżone.  Włosy dzięki niemu są lśniące i na długo zachowują świeżość. Chętnie sięgnę po ten kosmetyk, ale raczej przy okazji jakiejś cenowej promocji, bo niestety jego regularna cena jest dla mnie nie do przyjęcia.
 Odżywka - jak dla mnie bez rewelacji, działa jak każda inna "sklepowa" odżywka. Fajny produkt ale nie za taką cenę. "


Opinia jednej z koleżanek:
"Często farbuję włosy i zmieniam farby, przez co niestety moje włosy są w bardzo kiepskiej kondycji. Po przetestowaniu próbek Aussie pojawiła się drobna nadzieja, że mogą one wyglądać nieco lepiej. Widzę drobną poprawę. Chyba sięgnę po te produkty i przekonam się na własnych włosach ;) czy są warte swojej ceny".

Opinia kolejnej koleżanki:
"Fajne kosmetyki o niezłym zapachu, ale ta cena... przy codziennym myciu włosów ciężko sobie na nie pozwolić".

Opinia na blogu: http://testowanko24.blogspot.com/ - wysłałam do przetestowania próbki tej blogerce 

Bardzo dziękuję Tobie za opinię!!!


Używaliście kosmetyków Aussie? Jak Wasze wrażenia? 





środa, 11 czerwca 2014

Kampania DUCK STREETCOM Fresh Discs Duck White&Bright

O dostaniu się do kampanii Duck pisałam Wam w maju TU. Dziś mija miesiąc od otrzymania produktów do testów i rozdania ich rodzinie i znajomym. Sama też zdążyłam przetestować produkty Duck na tyle, by móc je ocenić. Podzielę się z Wami więc moimi (i nie tylko moimi) spostrzeżeniami.
Gdy odpakowałam paczkę, uśmiechnęłam się pod nosem. Chyba zgodzicie się, że pomysł na paczkę ambasadorki jest genialny. Kształt muszli klozetowej idealnie pasuje do tego tematu ;)
Z pudełka wesoło wyglądały trzy "kaczuszki"...
 A tak paczka prezentowała się w całej okazałości:

Dziś już niewiele mi zostało...


Zacznę może od krążków Duck Fresh Discs, bo ten produkt przypadł mi i znajomym najbardziej do gustu. Dostępny jest w 4 wariantach zapachowych. My testowaliśmy zapach LIME. Początkowo bałam się, że produkt się nie sprawdzi, nie przyczepi do muszli lub odpadnie z pierwszym spłukaniem. Zgodnie z zaleceniem umyłam toaletę płynem Duck White & Bright, osuszyłam nieco powierzchnię i intuicyjnie przykleiłam swój pierwszy krążek. Od razu chciałam to zrobić po raz kolejny, bo spodobała mi się taka prosta i higieniczna aplikacja. W toalecie zaczęło przyjemnie pachnieć i zapach ten utrzymywał się naprawdę długo. Przyklejony żel wygląda bardzo estetycznie. Jednak wiele razy sprawdzałam, czy jeszcze trzyma się muszli, bo nie rzuca się w oczy jak tradycyjne zawieszki. Co ważne, gdy krążek robi się już naprawdę mały, nie zostawia zacieków , tylko równomiernie się kurczy. Produkt bardzo przypadł mi do gustu. Gdy skończą mi się krążki w tej tubie, wypróbuję kolejny zapach. Zgodnie ze znajomymi i rodziną stwierdziliśmy, że w pierwszej kolejności sięgniemy po lawendę. Jedynym, bardzo drobnym minusikiem tego produktu jest fakt, że gdzieś trzeba trzyba tę długą tubę z produktem przechowywać do czasu jej wykorzystania. Nie każdy może mieć taką wysoką półkę. Myślę jednak , że można ją przechowywać również "na leżąco", ponieważ zamykana jest specjalnym korkiem, dzięki czemu niczego nam nie pobrudzi. Ja na pewno nie kupię już tradycyjnej zawieszki. Zmieniam je na Duck Fresh Discs. Kosztują ok. 9 zł i wystarczą na 6 aplikacji.Według producenta to łącznie aż 720 spłukań (8 tygodni stosowania).




Tak wygląda krążek po aplikacji (hehehe nigdy nie myślałam, że będę na bloga wrzucać zdjęcie swojego "kibelka"):




Cóż mogę Wam napisać o płynie Duck Power White & Bright?

Do tej pory używałam konkurencyjnego Domestosa. Nie miałam i nie mam nadal do niego zastrzeżeń. Płyn Duck również spełnia swoje zadanie. Ładnie pachnie i po jego zastosowaniu faktycznie mam wrażenie higienicznej czystości. Ma świetny, funkcjonalny dzióbek, dzięki któremu dociera nawet do najgłębszych zakamarków. Jednak czy zmienię Domestos na Ducka? Dla mnie oba produkty są na równym, bardzo wysokim poziomie. Przy kolejnych zakupach wybiorę po prostu ten, który będzie w promocji lub tańszy. Cieszę się, że teraz mam wybór :-) 



Co myślicie o tych produktach? Macie jakieś spostrzeżenia, opinie dotyczące ich? Chętnie poczytam w komentarzach :-) 




wtorek, 10 czerwca 2014

Kampania program MY HELLO DAY owsianki i płatki :-) Rekomenduj.to

Czas na moją pierwszą kampanię dzięki uprzejmości www.rekomenduj.to.
Dziś pokażę Wam moją paczkę ambasadorską:




Prawda, że wygląda wyśmienicie? Z pewnością też tak smakuje :-) Zabieram się więc za testowanie i rozdawanie produktów znajomym. Uwielbiam to!!!

Jak si Wam podoba? Próbowaliście któregoś z tych produktów? 

czwartek, 5 czerwca 2014

Kampania Streetcom Razowy Kwas Chlebowy

Kampania Streetcom  Razowy Kwas Chlebowy




Pierwszy kontakt z kwasem chlebowym miałam w 2007 roku na wakacjach na Krymie. Spędziłam tam całe trzy tygodnie z moim obecnym mężem. Pojechaliśmy tam na własną rękę. Najpierw pociągiem relacji Poznań - Przemyśl (kilka dobrych godzin na stojąco!), później busikiem dojechaliśmy do granicy, gdzie czekaliśmy kilkadziesiąt minut na to, by nas przepuścili (z wielkimi plecakami mieliśmy łatwiej - przygraniczni urzędnicy widzieli w nas turystów pełną gębą, a nie "mrówki", których kręciło się sporo). Stamtąd marszrutką (taki ukraiński bus) dotarliśmy do Lwowa. Tu kupiliśmy bilety na następny dzień do Symferopola. Cały czas śmieję się, że mieliśmy więcej szczęścia niż rozumu :P , bo najczęściej bilety trzeba kupić z co najmniej trzytygodniowym wyprzedzeniem!
 Na samym Krymie w ciągu tych trzech tygodni naszej podróży, deszcz padał jeden raz - przez jakieś 2-3 minuty. Musicie sobie więc wyobrazić jaki żar lał się tam z nieba. Temperatura nierzadko dochodziła do trzydziestukilku stopni. Pewnego dnia zaczęły mnie zastanawiać ogromne beczki stojące na ulicach z małymi kranikami. Ponieważ słabo znam język ukraiński/rosyjski, sporo czasu zajęło mi rozszyfrowanie napisu "Kвас". Po szybkim przewertowaniu przewodnika, domyśliłam się, że chodzi o kwas chlebowy. Wtedy nie wiedziałam jeszcze jak to smakuje i co to tak właściwie jest. Ludzie często podchodzili, kupowali, na miejscu wypijali, a mnie ciekawość zżerała. 
Tak to mniej więcej wyglądało:
Wieczorami te przyczepki z beczkami były zaczepiane do specjalnych samochodów i (puste?) trasportowane były do bazy. Przykro mi, ale nie wpadłam na to, by zrobić wtedy własne fotki :/ 
W końcu zdecydowaliśmy się spróbować tego cuda i z takiej beczki, uwierzcie mi, dodatkowo w takim upale, kwas chlebowy smakował nam niesamowicie dobrze. Nie mam pojęcia jak ten kwas był tam chłodzony, ale nalany do plastikowego kubeczka, spowodował jego zeszronienie. To było naprawdę pyszne orzeźwienie.
Na Ukrainę wróciliśmy w 2010 roku. Wtedy doznaliśmy jeszcze większego szoku! Na rynku we Lwowie stał automat do kwasu chlebowego. Nie byłoby w tym nic dziwnego, jednak nalewało się go nie do plastikowych kubeczków, a do szklanki ( z prawdziwego szkła ;-)) zamocowanej do automatu przy pomocy łańcucha. Spodziewam się więc, że owa szklanka była wielokrotnego użytku bez mycia :D
Wtedy już na kwas się nie zdecydowaliśmy :P
W maju dostałam informację o zakwalifikowaniu się do kampanii Streetcom i otrzymałam fantastyczną paczkę - mogliście ją zobaczyć TU. Udało mi się spróbować już wszystkich wariantów Razowego Kwasu Chlebowego. Sporo małych buteleczek już rozdałam rodzinie i znajomym (czekam na ich opinie). 

Co mogę napisać od siebie?




Kwas chlebowy przypomniał mi cudowne chwile na wakacjach życia na Krymie. Jeśli dobrze pamiętam, jego smak jest bardzo zbliżony do tego, co piliśmy na tym uroczym półwyspie. Dobrze schłodzony idealnie orzeźwia i gasi pragnienie nawet lepiej niż woda (wody muszę wypić bardzo dużo, by się napić, a kwasu chlebowego zdecydowanie mniej ;) Świetnie sprawdza się przed treningiem (nie powoduje efektów ubocznych - kolki itp., jest bezalkoholowy) i po nim (szybko przywraca energię na dalszą część dnia). Co dla mnie najważniejsze - nie jest za słodki. Niektóre oranżady to dla mnie po prostu "ulepek". Z kwasem jest inaczej. Ma smak nieco zbliżony do karmelowego lub ciemnego piwa zmieszanego z colą. Ale ten słodkawy posmak w ustach nie utrzymuje się długo. Często po wypiciu  oranżady, coli lub inne słodkich napojów, czuję się jeszcze bardziej spragniona. Kwas ma typowo "chlebowy" zapach, co niektórych może odpychać. Zresztą zdaję sobie sprawę, że smak kwasu chlebowego nie każdemu może odpowiadać. Razowy Kwas Chlebowy dostępny jest więc w dodatkowych dwóch wariantach smakowych - żurawinowym i śliwkowym. Mnie do gustu najbardziej przypadł ten żurawinowy. Jednak to tylko moja subiektywna opinia. 
Na koniec najważniejsze: 
"Razowy Kwas Chlebowy powstaje wyłącznie z naturalnych składników - krystalicznej wody oraz słodów: żytniego i jęczmiennego. Napój nie zawiera konserwantów, nie jest sztucznie dosładzany, barwiony, nawet gaz jest w nim naturalny. Niepowtarzalny smak zawdzięcza złocistym zbożom oraz naturalnym sokom owocowym - żurawinowemu i śliwkowemu."
(źródło: przewdonik ambasadorki Streetcom Razowy Kwas Chlebowy)

Moim zdaniem kwas chlebowy można polubić (trzeba dać mu szansę - za którymś razem przekonacie się do jego smaku) lub przejść obok niego obojętnie. Ja nie wyobrażam sobie już lata bez tego napoju, szczególnie, że zapowiadają naprawdę piękną słoneczną pogodę. Oczami wyobraźni widzę jak każdy wieczorny trening wieńczę szklaneczką kwasu chlebowego ;) 

Cena - rozsądna - ok. 3-4 zł/butelka 1,5l

Próbowaliście już Razowy Kwas Chlebowy? Lubicie jego smak? 

środa, 4 czerwca 2014

TUSZ Maskara ASTOR Seduction Codes


Obiecałam ostatnio recenzję kolejnej maskary... tym razem padło na nowość od Astor - tusz Seduction Codes... Mogłam ją przetestować dzięki testom dla posiadaczek karty Lifestyle (Super-pharm). Wygrywały pierwsze osoby, które się zgłosiły (mojej siostrze chyba też się udało ;-)) 

W pięknym złoto-czarnym opakowaniu przypominającym gorset kryje się cudo czy bubel? Jak myślicie?  ;) Opinie o tuszach Astor są podzielone...


Opakowanie jest naprawdę efektowne. Chociaż trochę rozczarowało mnie to, że całe to "złoto" jest tylko naklejką... Mimo to pięknie błyszczy i przyciąga wzrok...


Szczoteczka nie jest klasyczna, ma na środku drobne zwężenie




Przy pierwszy użyciu moje rzęsy były mega sklejone. Dałam mu jednak drugą szansę...
Niestety natura nie obdarzyła mnie kruczoczarnymi,  gęstymi rzęsami.... Przy ostatnim poście o maskarze Avon zapomniałam dodać zdjęcia "przed". Co nadrabiam dzisiaj:


Jak widzicie, moje rzęsy są w kolorze blond. Jasne, niebyt gęste, a dolnych prawie nie widać bez makijażu ;) 

Poniżej pokazuję Wam efekt po użyciu maskary Astor Seduction Codes w kolorze czarnym.



Może nie jest powalający, ale to też "zasługa" moich naturalnych rzęs. Ja bardzo cieszę się, że rzęsy zostały dobrze podkreślone, a tusz wytrzymuje bez problemu cały dzień w pracy. Pod koniec dnia nieco się obsypuje robiąc, szczególnie na dolnej powiece, nieestetyczne kropki. Mimo to, trafił do mojej kosmetyczki i maluję się nim na co dzień. Nie zmienia to jednak faktu, że raczej go nie kupię. Cena rekomendowana tego tuszu to ok. 30 zł. W promocji widziałam go za ok. 23 zł. Za tę kwotę mogę mieć prawie aż 3 moich ulubieńców z Lovely - tusz, który odkryłam i uwielbiam dzięki: 
http://darmoszki.blogspot.com/
Link do recenzji na tym blogu: TU

Który z tuszy do rzęs, dostępnych na polskim rynku, Wy polecacie? 



wtorek, 3 czerwca 2014

Noble Health Get Slim DayTime opinia :-)

Dzięki współpracy z Noble Health, mogłam przetestować suplement diety Get Slim DayTime. To produkt, który zdaniem producenta "Utrzymuje prawidłowy poziom glukozy we krwi. Dodaje energii i pomaga kontrolować masę ciała". Opakowanie zawiera 30 saszetek, rozpuszczalnych w wodzie. Doczytałam na fanpage'u  (Porcja piękna Noble Health) na facebooku, że nie ma znaczenia, czy woda jest niegazowana, czy gazowana. Nieistotna jest również jej temperatura. Pierwszą saszetkę rozpuściłam w wodzie niegazowanej. Smak nie do końca przypadł mi do gustu. Przypominał saszetki suplementów diety, które spożywała większość moich rówieśników w dzieciństwie (lata 80-90 J). Z wodą lekko gazowaną Get Slim DayTime okazało się dla mnie bardzo smacznym napojem z lekko owocowym posmakiem. W upalne dni przynosił nawet upragnione orzeźwienie. Zgodnie z instrukcją spożywałam przez 15 dni regularnie 2 saszetki dziennie w okolicach godziny 11 i 15.







Czy działa?

Nie zrobiłam sobie zdjęcia przed kuracją, ale się zważyłam. Zgubiłam jeden kilogram. Chociaż to dla mnie i tak dużo. Efekt wydaje się większości może niezbyt powalający, jednak odkąd zaczęłam się odchudzać i więcej ćwiczyć, ruszać się na wolnym powietrzu, moja waga ma tendencję do stania w miejscu. Tłuszcz zamienia się w mięśnie, które podobno ważą więcej. Uważam więc, to i tak za drobny sukces. Najbardziej spodobało mi się podczas stosowania, to, że gdy czułam napad wilczego głodu i wypiłam saszetkę Get Slim DayTime, momentalnie stawałam się syta i efekt ten utrzymywał się jeszcze nawet do 2 godzin. Straciłam też częściowo apetyt na słodycze, a już na pewno na "pożeranie" ich garściami! Dodatkowo odczuwałam większą energię do aktywności fizycznej - ćwiczyłam dłużej i intensywniej.
Moim zdaniem Get Slim DayTime to świetny produkt, który wspomaga odchudzanie, ale na pewno nie zrobi za nasz wszystkiego w walce o piękne i jędrne ciało. Stosowany jednocześnie z odpowiednią dietą i ćwiczeniami może jednak zdziałać cuda! 
Get Slim DayTime zamówisz tu TU

Jeśli chcecie zobaczyć więcej zdjęć, odsyłam do pierwszej notki o tym produkcie, zaraz po jego otrzymaniu. 

Stosowaliście kiedyś podobne produkty? Któreś szczególnie przypadły Wam do gustu? a może próbowaliście zgubić wagę z Get Slim DayTime? Zapraszam do dyskusji pod notką. Odpowiem także chętnie na wszystkie Wasze pytania.

Kampania Streetcom RAZOWY KWAS CHLEBOWY Kampania trnd.pl AUSSIE MIRACLE MOIST

Ostatnio udało mi się dostać do kolejnych kampanii - Streetcom oraz trnd.pl
Tak wyglądały moje paczki ambasadorskie:

Streetcom Razowy Kwas Chlebowy

6 dużych butelek razowego kwasu chlebowego w 3 smakach (Razowy Kwas Chlebowy, Razowy Kwas Chlebowy o smaku żurawinowym, Razowy Kwas Chlebowy o smaku śliwkowym) dla mnie oraz 17 małych butelek (również w 3 smakach) dla znajomych.

Smakowita kampania :-) 
Jeśli chcecie dołączyć do Streetcom, zapraszam: TU

trnd.pl Aussie Miracle Moist


4 duże produkty (szampon, odżywka, reconstructor, spray) dla mnie oraz po 10 małych  produktów (75 ml) - odżywka i szampon dla znajomych.

UWAGA!
Dla pierwszej osoby, która nie bierze udziału w kampanii i  która zgłosi się w komentarzu poniżej wyślę zestaw szampon 75 ml+ odżywka 75 ml w zamian za opinię o testowanych  produktach. 

Czas start! :)