środa, 20 lutego 2013

Na pierwszy ogień "idzie" film "Niemożliwe".  Wczoraj byłam na nim w kinie z moją siostrą (pozdrowienia ;)). Bilety wygrała właśnie ona w konkursie organizowanym przez Super-pharm.
Zapewne wielu z Was widziało zwiastuny w telewizji oraz plakaty porozwieszane w różnych częściach miast.
Pierwsze wzmianki bardzo nas zachęciły do tego, by pójść do kina. Z jednej strony szłyśmy z przekonaniem, że być może film ten jest przereklamowany, z drugiej strony wygrywała ciekawość i to, co pokazywano w zwiastunach.
Jak zapewne wiecie, "Niemożliwe" to historia rodziny, która przeżyła tsunami w Tajlandii w 2004 roku. Już na samym początku do myślenia daje fakt, że film oparty jest na faktach.
Spędzenie Świąt Bożego Narodzenia w tropikach wydaje się być marzeniem. Gdy widziałam cudowne hotele, palmy, wszędzie obecne storczyki (mam na ich punkcie bzika), krystaliczną wodę i słoneczną pogodę, bardzo chciałam przenieść się w to miejsce. Czar jednak szybko pryska. Już na samym początku dzieje się tragedia. Ogromne fale wdzierają się w ląd dając niewielu szanse na przeżycie. Główni bohaterowie zmagają się z żywiołem nie wiedząc, co dzieje się z resztą rodziny. Zresztą nie tylko oni.
Film trzyma w napięciu, a w moim przypadku powodował potworną nerwowość i po wyjściu z kina nie mogłam jeszcze przez długi czas dojść do siebie. Mocnym punktem filmu jest dźwięk - głośny, tragiczny, który za chwilę zamienia się w ciszę powodującą ciarki na całym ciele. Może mniej wrażliwi będą mieli inne "objawy" podczas seansu, ale spodziewam się, że "Niemożliwe" spodoba się zdecydowanej większości. Warto iść do kina i warto się spieszyć (póki jeszcze można go obejrzeć).
Chyba, że ktoś już widział... jak Wasze wrażenia? Zachęcam do dyskusji pod postem :)

1 komentarz:

  1. Mnie się bardzo podobał ten film. Naprawdę dobrze pokazane tragiczne sceny z życia niewinnych i nieświadomych niebezpieczeństwa ludzi. Ja także polecam ten film :)

    OdpowiedzUsuń