wtorek, 22 lipca 2014

Tusz do rzęs Bourjois Volume 1 Seconde Maskara opinie opinia

Przepraszam Was za to, że dawno mnie tu nie było. Pewnie dla wielu z Was lato to czas relaksu, ale też niesamowitych wrażeń, dni pełnych słońca, którego chcę się "nałapać" jak najwięcej. Obiecałam Wam kilka opinii, ale przez ostatnie tygodnie nie miałam do tego głowy. Na szczęście udało mi się przetestować wiele ciekawych produktów. Dziś przedstawiam Wam tusz Bourjois Volume 1 Seconde. Marka bardzo renomowana i dość droga. Czy ten tusz jest warty swojej ceny?

Opakowanie przyciąga wzrok - piękne, błyszczące, srebrne z wstawką w kolorze pomarańczowo-różowym neonowym (bardzo modny kolor ;))





W opakowaniu kryje się silikonowa szczoteczka, bardzo giętka i dość dobrze rozprowadzająca tusz (gdy dojdzie się do wprawy!) .


Po użyciu maskary rzęsy nie są sklejone, ale to idealnego rozdzielenia sporo im brakuje. Kolor mocno czarny (akurat taki wariant testowałam). Jeśli chodzi natomiast o wytrzymałość - jest niezła. Tusz pozostaje w dobrym stanie na rzęsach  ok. 7-8 godzin.

Zobaczcie jak wygląda po nałożeniu:




a tak wygląda bez poprawek po 12 godzinach:




Widać, że na dolnej powiece tusz lekko się obsypuje, ale jego zdecydowana większość pozostaje na swoim miejscu ;-) 
Ja jestem całkiem zadowolona, chociaż do tuszu marzeń sporo mu brakuje. Ładnie unosi i wydłuża rzęsy ( a powinien przede wszystkim pogrubiać!), ale potrzeba trochę czasu, by nauczyć "operować się"tą szczoteczką, by nie sklejała rzęs. Najbardziej drażni mnie cena. Zamiast jednego tuszu Bourjois Volume 1 Seconde, mogę kupić sobie kilka maskar w Rossmannie (np. Lovely czy Wibo), które jakością i satysfakcjonującym wylądem rzęs zbyt wiele (o ile w ogóle) nie odbiegają. 
Na szczęście zapach tej maskary jest dość neutralny, zupełnie inaczej niż w przypadku matowego błyszczyka tej marki, o którym pisałam Wam TU.

Podsumowując, maskara Bourjois Volume 1 Seconde jest przeciętnym tuszem do rzęs, którego nie kupię ze względu na cenę.
Cena regularna ok. 55 zł/12 ml

Produkt testowałam dzięki ibeauty.pl - śledźcie na bieżąco tę stronę, może kiedyś i Wy załapiecie się na testowanie (tylko dla zarejestrowanych!)

Na koniec pochwalę się Wam nagrodą, która dotarła do mnie w ubiegłym tygodniu:
Koszulka Yeah Bunny

+ dwa lakiery Rimmel Rita Ora w odcieniach:
853 Pillow Talk
513 Let's get nude



z konkursu na facebooku fp Rimmel Polska - prosiłam Was o głosy i się udało!

Lakiery przetestowane, koszulka zachwyciła znajomych. Wkrótce więcej info :-)

Macie w swoich kosmetyczkach produkty Bourjois? Które z nich najbardziej polecacie?




2 komentarze:

  1. właśnie wczoraj zastanawiałam się nad kupnem tego tuszu :P
    gratuluje wygranej w konkursie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja ten tusz uwielbiam.Jest super.

    OdpowiedzUsuń